A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

 

Stronę ogląda

Jean-Baptiste Bouchaud: MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ - Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego Rozdział I

Zgromadzenie karmelitanek w Poznaniu, wygnane w czasie walki kulturnej, chroni się do Krakowa. Założenie klasztoru przy ul. Łobzowskiej. Postanowienie przeprowadzenia reformy klasztoru karmelitów w Czernej. O. Rafał, o. Kazimierz i o. Franciszek Ksawery w nowicjacie w Grazu. Na prośbę karmelitanek, p.o. generał Łukasz od św. Jana od Krzyża, w.o. Serapion od św. Andrzeja Corsini, dawny wikariusz prowincjalny Austrii, definitor generalny, i w.o. Bertold od św. Jakuba, wikariusz prowincjalny prowincji św. Leopolda w Austro-Węgrzech, przeprowadzają reformę w Czernej, a o. Bertold zostaje mianowany pierwszym przeorem. Nowicjat o. Rafała, jego studia teologiczne w Raab na Węgrzech, uroczysta profesja i powrót do Polski w 1881.

Zgromadzenie poznańskie, wygnane w czasie walki kulturnej, schroniło się do Krakowa i znalazło gościnę w klasztorze przy ulicy Wesołej. Wówczas jednak znajdowało się tam już dwadzieścia zakonnic. Zgromadzenie poznańskie liczyło ich osiemnaście, a Konstytucje św. Teresy (rozdz. 2) nie dopuszczają, by w którymkolwiek z klasztorów było ponad dwadzieścia sióstr, niezwłocznie więc trzeba było przystąpić do założenia nowego klasztoru dla zgromadzenia poznańskiego. Poszukując odpowiedniego miejsca w okolicy miasta, znaleziono na przedmieściu Łobzów, przy końcu ulicy Łobzowskiej dość rozległy ogród i nabyto go. Pośpiesznie zbudowano tam klasztor z maleńką kapliczką, do którego w roku 1875 przeniosło się zgromadzenie. W roku 1867 na fundację do Poznania przybyło z Belgii pięć sióstr chórowych i jedna konwerska[97]. Siostry: Maria Ksawera od Jezusa[98], Mieczysława Maria od św. Jana od Krzyża[99], Zofia od Jezusa[100] i Bronisława od św. Łukasza[101] były pierwszymi profeskami w Krakowie.

Zgromadzenie to pozostawało dotychczas zawsze pod kierunkiem ojców swego zakonu, więc i nadal pragnęło im podlegać, ale jedyny w Polsce klasztor karmelitów bosych w Czernej stracił pierwotną gorliwość i nie mógł dostarczyć potrzebnego im kierownika. Z tego powodu, jak już wspomniano w pierwszym tomie[102], siostry postanowiły prosić Boga i przełożonych o reformę klasztoru, toteż nieustanne były w tej intencji modlitwy i pokuty tak w klasztorze na Łobzowie, jak i przy Wesołej. W tym też celu napisały list do p.o. generała[103], który odpowiedział, że przede wszystkim trzeba wybłagać u Boga święte powołania. Pan Bóg wysłuchał tych próśb dając im świętego w osobie br. Rafała od św. Józefa; w roku 1879 przysłał im apostoła i pedagoga, tak bardzo potrzebnych zreformowanemu Karmelowi w Polsce. Pierwszy z nich – o. Ferdynand Drescher[104] był karmelitą reformowanym i przebywał w Warszawie w klasztorze na Lesznie, drugi, o. Bruno Rybka[105], był karmelitą trzewiczkowym w Galicji, zamieszkałym w klasztorze Panny Maryi na Piasku w Krakowie.

W kwietniu 1879 roku o. Bruno znajdował się w Czernej, gdzie oczekiwał na odpowiedź swego o. generała[106] oraz generała Karmelitów Bosych. Dnia 4 tm. pisał do m. przeoryszy[107] z ulicy Łobzowskiej: „Błogosławił Pan przesłanej prośbie do Rzymu. P. O. Prowincjał[108] napisał do W.O. Przeora[109] na Czernę, że sprawa skończona, a indult mogę otrzymać jeszcze ante Pascha. Dlatego spodziewa się zobaczyć mię w Grazu przed Białą Niedzielą. Dzisiaj sobota, może mnie poczta uraczy indultem na wesołe Alleluja. Sprawa wygrana, wypada dziękować Bogu, Jezusowi i Maryi, i Wam, Wielebne Siostry w Chrystusie”[110].

Nadeszła Wielka Sobota, ale papiery nie przybyły tak prędko, jak się spodziewał o. Bruno i dlatego 2 maja pisał znowu:

„«Gdym się smucił, wołałem do Pana i wysłuchał mię» (Ps 119, 1). Nareszcie otrzymałem indult! Pierwszy dzień miesiąca Maryi zwiastował mi spełnienie upragnionych życzeń. Jakież winienem dzięki Jezusowi, Maryi, świętym Patronom, a W. Przełożonej za troskę i modły. Niech Bóg nagrodzi sowicie swą łaską za troskę i modły Przew. Matce, jako też zacnym WW. Siostrom w Chrystusie, a Najświętsza Panna niech otula płaszczem swej opieki Wybranki swoje. Najmilej przyjąłem pozdrowienia Przew. Matki. Bóg zapłać! Odjeżdżam do Wiednia rano w poniedziałek. Jadę z rozkoszą. Proszę jednak nadal o pamięć i modły, a za co nie podziękuję Przew. Matce i WW. Siostrom tu na ziemi, to dokonam w niebie. Najświętsza Panna niech ma w opiece Przew. Matkę i WW. Siostry, której potężną opieką cieszy się”[111].

Dnia 12 maja przywdział w nowicjacie w Grazu święty habit reformy św. Teresy i otrzymał imię – Kazimierz od Niepokalanego Poczęcia. Święty patron Polski miał się stać odtąd jego szczególnym protektorem i opiekunem małych nowicjuszów[112], których wychowanie mu polecono.

Odrodzony Karmel potrzebował również apostoła, który by rozpalił w Czernej stygnącą pobożność wiernych, a wola Boża sprawiła, iż stał się nim o. Ferdynand Drescher. Wracając w roku 1879 z pielgrzymki do Jerozolimy, wielebny ten ojciec wstąpił do Krakowa do przyjaciela swego o. Wincentego[113], dominikanina, i zwierzył się w rozmowie, iż nie czuje się szczęśliwy w Warszawie, ponieważ w jego klasztorze na Lesznie obserwancja reguły nie jest dość ścisła. O. Wincenty, znając pragnienia i zamiary karmelitanek w sprawie reformy Karmelu w Polsce, udał się do nich niezwłocznie i opowiedział o zamysłach o. Ferdynanda. W zgromadzeniu zapanowała ogromna radość. „Niech ojciec zechce powiedzieć temu dobremu ojcu, że pragniemy z nim pomówić i zapraszamy go do nas”. Temu życzeniu stało się zadość; po długiej rozmowie z karmelitankami o. Ferdynand powrócił do swego przyjaciela[114]. Wkrótce potem wysłał na ul. Łobzowską kartkę z kilkoma słowami: „Niech Pan Jezus Kochanym Matkom zapłaci za dobroć i życzliwość ich serca. Jutro natychmiast pojadę prosto do Linz, a z powrotem wstąpię do Kochanych Matek[115]”.

W Linzu mieszkał p.o. Bertold od św. Jakuba, wikariusz prowincjalny Karmelitów Bosych na Austro–Węgry i Polskę, który także życzył sobie gorąco reformy klasztoru w Czernej i prosił Boga, aby mu przysłał do pomocy kilku zdolnych zakonników – Polaków. Na razie miał ich dwóch: br. Rafała i o. Kazimierza, gdy zaś również o. Ferdynand wyraził pragnienie przyjęcia reformy św. Teresy, o. Bertold bardzo się ucieszył, przyjął go serdecznie i poradził mu, by o swoich zamiarach przede wszystkim powiadomił swego o. generała i uzyskał jego zezwolenie. Niezwłocznie więc wysłał prośbę do Rzymu i powrócił do swego klasztoru w Warszawie, gdzie czekał na odpowiedź.

Odpowiedź z Rzymu była odmowna; karmelici warszawscy dokładali wszelkich starań celem zatrzymania o. Ferdynanda, który bardzo owocnie pracował w kościele na Lesznie. Była taka chwila, iż pod wpływem nacisków zwątpił w swe powołanie; napisał do karmelitanek w Krakowie, zawiadamiając je o odmownej odpowiedzi z Rzymu i o stanie duszy, w jakim się znajdował. Siostry niezwłocznie odpisały[116], a słowa ich listu rzuciły światło w jego duszę, rozproszyły wahania i dodały odwagi: „Powtórzę mą prośbę raz jeszcze, skoro trzeba, a jeśli i to nie wystarczy, udam się sam do Rzymu, aby otrzymać łaskę, której pragniemy” – odpisał. 19 lipca był już w Grazu i pisał do karmelitanek: „Nie umiem wam, drogie Siostry, opisać tę radość i ten pokój, jaki napełnia duszę moją na wspomnienie, że za dni kilka zostaję przyobleczonym na nowo w sukienkę Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmelu, aby się tym sposobem zupełnie na świętą Jej służbę poświęcić. (...) Ojciec Kazimierz bardzo mi się spodobał, zdaje się, że usposobienia nasze są dosyć zgodne i że będziemy szczęśliwi z sobą”[117]. Ceremonia obłóczyn odbyła się 2 sierpnia tegoż 1879 roku; otrzymał imię Franciszek Ksawery, tak bardzo odpowiednie jego gorliwości o zbawienie dusz. Razem z nim otrzymał habit młody kandydat z małego nowicjatu w Linzu, br. Dominik od Jezusa i Maryi[118].

Karmelitanki sądziły, że nadeszła chwila, by zacząć reformę klasztoru w Czernej, nie mogąc jednak nic uczynić bez udziału p.o. generała, starały się nakłonić go, by przybył do Krakowa. Był to o. Łukasz od św. Jana od Krzyża z prowincji rzymskiej, reformator prowincji austro–węgierskiej i generał od roku 1872. Jednym z definitorów generalnych był p.o. Serapion od św. Andrzeja Corsini[119], dawny prowincjał prowincji austriackiej, który dzięki swej cnocie i głębokiej wiedzy zdołał tchnąć w nią prawdziwego ducha reformy św. Teresy, ducha modlitwy i gorliwości o zbawienie dusz. Ojciec ten poparł prośbę karmelitanek i podróż do Polski została postanowiona.

P.o. generał w towarzystwie w.o. Serapiona i br. Joachima[120] w październiku [1879] przyjechał do Krakowa; karmelitanki przy ul. Łobzowskiej powitały go z radością. Po odbytej wizytacji kanonicznej spotkał się z siostrami w rozmównicy, a one użyły całej potęgi swej wymowy, by dopiąć celu i otrzymać łaskę upragnionej reformy klasztoru w Czernej. „Jakże chcecie, abym przeprowadził reformę klasztoru, tłumaczył się, skoro nie mam zakonników, którym bym mógł to zlecić?”[121]. Na to siostry odpowiedziały ojcu, że Pan Bóg przysłał już trzech odpowiednich zakonników, a inne prowincje zapewne dostarczą ich więcej. Adres podpisany przez  mieszkańców Krakowa rozstrzygnął ostatecznie sprawę. Oto jego tekst:

„My, niżej podpisani mieszkańcy Krakowa, pragniemy, aby dawny Zakon Najświętszej Dziewicy z Karmelu, ongiś taki kwitnący w Polsce, na nowo odżył w naszym kraju, któremu tak bardzo potrzeba podniety duchowej i dusz żarliwych w służbie Bożej, zwracamy się z pokorną prośbą do Przewielebnego Ojca Generała tegoż Zakonu. Wiedząc, że prowincja austriacka, do której należą wszystkie trzy istniejące w Polsce klasztory, nie jest dość liczna, by mogła wystarczyć sama i podołać założeniu nowego domu, pragniemy przedłożyć Przewielebnemu Ojcu Generałowi plan kilku osób interesujących się tą sprawą i które zdołają wynaleźć środki pomocy w celu osiągnięcia zamierzonego celu. Otóż czy nie można by choć na czas jakiś uzyskać z innych prowincji kilku ojców, którzy by przebywając w Polsce zapoznali ją z nieposzlakowaną obserwą Zakonu? Dlatego najpokorniej prosimy Przewielebnego Ojca Generała, aby zechciał łaskawie rozpatrzyć naszą prośbę i o ile możliwe urzeczywistnił ten plan ku czci Boga i Najświętszej Matki Chwalebnej Dziewicy Maryi z Karmelu, Królowej Polski”[122].

Następują podpisy książąt: Lubomirskiego, Czartoryskiego; hrabiów: Zamoyskiego, Potockiego, Grocholskiego, Brzozowskiego, Tarnowskiego, Chodkiewicza i Mostowskiego. P.o. generał prośbę tę wziął pod uwagę i przed wyjazdem obiecał uczynić wszystko co możliwe, aby zadośćuczynić pobożnym życzeniom tak wysoko postawionych osób i drogich dzieci Karmelu w Polsce. Biskupi Dunajewski[123] z Krakowa i Janiszewski[124], wygnany z Poznania, poparli również reformę klasztoru w Czernej.

Żegnając się ze zgromadzeniem na Łobzowie, czcigodny ojciec powiedział: „Zdaje mi się, że mogę wam powiedzieć za św. Pawłem apostołem, że nie zobaczymy się już na tej ziemi[125]. Mówię wam również jak on: «A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski»[126]. Jestem szczęśliwy, że mogę wam powiedzieć, że jestem zbudowany waszą gorliwością, umiłowaniem modlitwy i wiernością prawu zakonnemu. Św. Brokard[127] umierając mówił do otaczających go zakonników: «Błagam was, abyście nie zapominali nigdy o wielkiej łasce, udzielonej wam przez Boga, który powołał was do Zakonu Najświętszej Dziewicy i żebyście jak najstaranniej wypełniali jego prawa». Tymi samymi słowa ja również do was się zwracam, zachęcając was jeszcze raz do praktykowania miłości, jedności, pokoju i zgody, bo dzięki tym cnotom wzmocnicie wasz Zakon i Kościół święty”[128]. Na obrazku, pozostawionym siostrom na pamiątkę, napisał: „O Dobry Jezu, ukryj mnie w Twym Najświętszym Sercu, rozpal moje serce ogniem Twojej miłości i nie dopuść mi nigdy oddalić się od Ciebie. Niech błogosławieństwo Boga Wszechmogącego, Ojca, Syna i Ducha Świętego zstąpi na was i pozostanie na zawsze”.

Te słowa ukazują głębokie uznanie karmelitanek dla osoby ojca generała. W kronice klasztornej piszą o nim z miłością: „Nasz ojciec Generał odznacza się nadzwyczajną dobrocią i pobożnością bezgraniczną. Na pierwszy rzut oka byłyśmy przejęte uwielbieniem widząc świątobliwość, dobroć, słodycz i ubóstwo naszych ojców (ojciec Generał i ojciec Serapion). Podczas wizyty kanonicznej nasz ojciec Generał zachęcał nas do zachowywania i umacniania jeszcze wśród nas łączności serc, gorącej miłości Boga tak miłosiernego, który nas obsypał tylu łaskami. Przewielebny Ojciec od lat pięćdziesięciu nosi habit Karmelu i nie przestaje pracować dla dobra i rozwoju swego Zakonu, słusznie więc mógł się wyrazić do swych dzieci, że pewnie nas już nie zobaczy na tej ziemi.” I dalej kronika wspomina jeszcze: „Tu, w Krakowie, wszyscy są pełni uwielbienia dla naszych Ojców, ich ubóstwo daje wiele do myślenia, chodzą boso, w Raab tak samo i brat Rafał również. Gdy zwrócono uwagę naszemu ojcu Generałowi, że Karmelitom w Czernej trudno będzie chodzić boso po śniegu, odpowiedział: „Zapewne, ale, o ile jest śnieg, a zakonnik  musi wyjść z klasztoru, może się obuć, a powróciwszy znów zdjąć obuwie”[129].

Wspomnieliśmy już wyżej, że br. Rafał po ukończeniu nowicjatu i złożeniu ślubów został wysłany do klasztoru w Raab[130] na Węgrzech, by tam odbyć studia teologiczne, a raczej, by je tam uzupełnić. W czasie pobytu na Syberii przestudiował i streścił[131] cztery tomy historii Kościoła, napisanej przez ks. Darrasa[132]. Potem studiował filozofię bpa Bouvier’a[133] i teologię Scavini’ego[134], opartą na zdrowej nauce św. Alfonsa Liguoriego i polecaną przez papieża Piusa IX. W Raab pozostał br. Rafał trzy lata i miał za mistrza p.o. Hieronima od św. Eliasza[135], zakonnika wzorowego, za profesora zaś o. Sebastiana od św. Antoniego[136], Włocha (z prowincji weneckiej), który urzekał wszystkich swoją wiedzą, pobożnością i dobrocią. Współuczniami jego byli: o. Emeryk od Dzieciątka Jezus[137] i o. Paweł od Najświętszego Serca. Pierwszy[138] napisał nam, że brat Rafał był wzorowym zakonnikiem, bardzo przywiązanym do świętej Reguły i kochanym przez współuczniów, o. Paweł dodał, że wszyscy podziwiali jego miłość do współbraci zakonnych[139].

W dniu swojej profesji br. Rafał ślubował Bogu i Najśw. Dziewicy z Góry Karmel, że będzie wiernie wypełniał śluby zakonne zgodnie z przepisami Reguły i Konstytucji swego zakonu. W Regule czytał, że duch Karmelu jest duchem samotności, skupienia, modlitwy, a w pierwszym rozdziale Konstytucji, że karmelici bosi nie powinni z nikim spoza klasztoru podtrzymywać kontaktów bez koniecznej potrzeby; toteż nie pisywał listów, o ile nie był do tego zmuszony przez posłuszeństwo, konieczność lub miłosierdzie. Czas wypełniały mu akty życia wspólnotowego, nauka i modlitwa. W pierwszym roku pobytu w Raab nie pisywał do nikogo i, zdaje się, nie czytał wszystkich otrzymywanych listów. W październiku 1879 roku, około dnia poświęconego czci św. Teresy, ktoś przywiózł z Krakowa list z dopiskiem na kopercie: „Ojciec Generał rozkazuje przeczytać i odpowiedzieć”. Odpowiedź nadeszła 24 tm. i dowodzi, że zalety umysłu i serca nie tylko nie zanikają w duszy dobrego zakonnika, lecz przeciwnie, rozwijają się i doskonalą. List ten daje nam nowe dowody ochotnego posłuszeństwa, wielkiej miłości i głębokiej pokory br. Rafała: „List odebrany, pisał, przeczytałem po wręczeniu mi go, nie zwłócząc, ale na odpis zaledwie dzisiaj mogę się zdobyć...”[140].

Pisał ten list w rzadkich i krótkich chwilach wolnego czasu; adresatką była s. Maria Ksawera, księżna Czartoryska, ciotka księcia Augusta, dawnego ucznia. Studiował Pismo Święte i dziękował przede wszystkim księżnie Marcelinie[141] za Biblię łacińsko-polską, którą mu przysłała. Z ojcowskim oddaniem opiekował się młodym chłopcem[142], który przybył do Raab z Polski, by wstąpić do Karmelitów Bosych. Dowiedziawszy się, że jeden z jego młodych przyjaciół z Syberii Kazimierz Laudyn[143] stracił majątek, pisał, że sama myśl o nieszczęściu tego młodzieńca zmartwiła go bardzo i rozważa, w jaki sposób można by mu przyjść z pomocą. Cieszył się również dobrymi owocami pracy nowego biskupa w Krakowie, Dunajewskiego, brata ministra[144] cesarza Franciszka Józefa; diecezja dotąd bardzo zaniedbana, została znacznie powiększona i zreorganizowana. Napisawszy w ten sposób parę stron, sądził widocznie, że siostrze przyda się chwila odpoczynku i nadmienia: „Teraz Wielebna Siostra łatwo da się przekonać, jak to niebezpiecznie zaczepić milczącego, a tu jeszcze nie koniec listu”. W dalszym ciągu listu wspomina o innym wygnańcu z Syberii, Hofmeistrze[145], protestancie bardzo dobroczynnym, któremu wskazał drogę zbawienia i który przyjął wiarę katolicką. Koniec listu poświęcił księciu Augustowi, drogiemu Guciowi, i tu ponownie ukazała się pokora br. Rafała i jego doskonałe posłuszeństwo: na głos dzwonu, wzywającego na akt wspólny, przerwał pisanie, nie skończywszy nawet rozpoczętego słowa.

W czasie długich miesięcy spędzonych z księciem Augustem w ciszy i samotności w Davos[146], Kalinowski starał się rozwinąć w duszy swego ucznia ziarno powołania zakonnego, które w nim odkrył. Starania te zostały uwieńczone zupełnym powodzeniem i zdaje się, że s. Maria Ksawera wspomniała o tym w swym liście. Pokora br. Rafała podyktowała mu taką odpowiedź: „Gucio więc zdrów i Bóg go obdarza łaską wytrwałości. Wielkie dla mnie stąd wesele. Widziałem go przed rokiem; nie, nie ma jeszcze roku, gdyż była właśnie wigilia św. Rafała; zaledwie mogłem mówić przez kwadrans, może trochę dłużej, od tego czasu od niego żadnej wieści[147]. (...) Co do stanu duszy Gucia, o tyle, o ile mogłem przypatrzeć się zwrotom wewnętrznego życia jego, zwrot wyraźny i stanowczy został wywołany przez pośrednictwo dwóch świętych: św. Stanisława Kostki i św. Alojzego Gonzagi; oby też w poczcie ich w Towarzystwie Jezusowym Gucio mógł się znaleźć. Mój udział był przypadkowy i służyłem jakby martwym tylko narzędziem w ręku Opatrzności przez osoby do tego wybrane, które same nawet obecnie nie wiedzą, jak daleko sięga jeden pocisk uczuciem miłości Boga przez nich ciśnięty. – Czy pan Bobo[148] żyje? Jeżeli książę Władysław[149] z rodziną swoją odwiedzi Karmel, proszę wspomnieć o niezgasłym moim uczuciu poważania i wdzięczności, jakie dla niego i całego domu chowam. N

Dzień św. Jana Kantego. 19 tm. Przedwczora musiałem list przerwać i teraz, nie wiedząc do czego napisana litera N miała służyć, zostawiam ją próżnującą. Co do Gucia, niech mu Wielebna Siostra ustępu z listu mego nie czyta, ale tylko poleci mię modlitwom jego. Boję się dawać mu radę, Bóg znajdzie bliższe do tego osoby, jeżeli taką będzie święta wola Jego”.

Pan Bóg przysłał do Paryża księdza Bosco[150], który zachwycił czyste i szlachetne serce księcia Augusta i pozyskał go dla Towarzystwa Salezjańskiego, gdzie umarł po kilku latach przeżywszy długi żywot doskonałości.

We wspomnianym liście br. Rafał polecił się za pośrednictwem s. Marii Ksawery modlitwom brata, albo może już ojca Wacława[151], kapucyna. Br. Rafała, karmelitę bosego, i br. Wacława, kapucyna, łączyła od dziesięciu lat serdeczna przyjaźń, o której należy tu powiedzieć kilka słów. W roku 1864 obydwaj byli na wygnaniu w Usolu na Syberii. Br. Rafał (Józef Kalinowski) był duchowym przewodnikiem, podporą i pocieszycielem współtowarzyszów wygnania, br. Wacław (Edward Nowakowski) uczył dzieci katechizmu. Pobożność i miłosierdzie tak jednego, jak i drugiego stały się fundamentem wzajemnej sympatii i przyjaźni łączącej ich aż do śmierci. W Irkucku Kalinowski poznał siostrzeńca swego przyjaciela, młodego Józefa Wasilewskiego[152], który pod wpływem strasznej melancholii zmysły prawie postradał. Przywiązał się do nieszczęśliwego młodzieńca; miłością i poświęceniem pozyskał jego zaufanie, kierując nim delikatnie, ale zarazem stanowczo, wspierany mocą spowiedzi i Komunii św., doprowadził go do zupełnego odzyskania zdrowia. Nie zapomniał także o wujku; gdy ten znalazł się w potrzebie, nie wahał się zrezygnować z rzeczy niezbędnych[153]. Odtąd szacunek, miłość i wdzięczność Nowakowskiego dla Kalinowskiego nie miały granic i aż do śmierci czcił go jak świętego. Przeniesiony wraz ze swym siostrzeńcem do Rosji południowej, wkrótce potem wyjechał do Galicji. W roku 1876, kiedy Kalinowski był z księciem Augustem w Davos, Nowakowski przebywał w Pizie z dzieckiem swych krewnych, wysłanym do Włoch dla wzmocnienia zdrowia.

Dwaj wychowawcy często pisywali do siebie, a głównym celem korespondencji był ich postęp duchowy. Odtąd już nie tylko byli przyjaciółmi, lecz prawdziwymi braćmi. „...Drogi Bracie, pisał Kalinowski, módl się za mnie grzesznego do Matki Boskiej, tej ucieczki grzeszników”[154]. Korzystali też z każdej sposobności, by sobie zrobić wzajemnie przyjemność lub oddać przysługę. Raz były to numery „Przeglądu Katolickiego” i „Czasu”, wysłane z Davos do Pizy, kiedy indziej znowu z Pizy do Davos wędrowały numery „Civiltà Cattòlica”[155]. Gdy Kalinowski usłyszał głos łaski wzywający go do Karmelu, dał znać swemu przyjacielowi, że wkrótce pożegna świat, a pisząc o tym, zaledwie zdołał ukryć swe gorące pragnienie, by i swego przyjaciela mógł ujrzeć kroczącego drogą ku owczarni, którą opuścić musiał w roku 1863: „Najdroższy w Chrystusie Panu bracie! Żaden z listów twoich nie zaginął; odczytałem właśnie dwa ostatnie i nie Ty mnie, ale ja Tobie winienem dziękować. – Zawdzięczam Ci za wiele rzeczy, których Ty na nawet się domyśleć nie możesz i wypłacać się będę modlitwą do Matki Najświętszej, ażeby wołanie Twoje do Boga «Daj, co rozkazujesz, a rozkazuj, co chcesz»[156], za wstawieniem się Pośredniczki naszej wysłuchanym zostało. (...) Przytułku szukać będę w Gratz, jeżeli Bóg mi pozwoli życie pokutnicze w Karmelu prowadzić. Udałem się do przewielebnego o. prowincjała (...) i otrzymałem odpowiedź przychylną”.

Przepisał potem przyjacielowi wszystkie pytania zadane mu, zgodnie z wymaganiami Stolicy Apostolskiej w stosunku do kandydatów do wszystkich zakonów przed dopuszczeniem ich do obłóczyn, i w końcu dodał: "Tymczasem choć listownie będziemy się porozumiewać, mając na widoku li-tylko istotne potrzeby dusz naszych”. Lekturą duchową Kalinowskiego były wówczas dzieła św. Teresy w przekładzie łacińskim. Czytając je, myślał także o swoim przyjacielu i gdy znalazł ustęp stosowny dla niego, przepisywał go i posyłał, lecz wrodzona delikatność nasuwała mu w tym względzie pewne skrupuły: „Wypis kilku zdań, którem Ci w liście przeszłym posłał, wywołany był dziwną trafnością i miłością zawartych w nich [myśli]i bardzo do mego i twego położenia mogących się stosować. Podobneż jeszcze jedno zdanie świętej Matki Teresy uderzyło mię, dotykając mię w moich znacznych w tej mierze uchybieniach: «Jest druga pokusa u początkujących bardzo zwyczajna, mianowicie chęć pociągnięcia wszystkich na drogę życia wysoko duchowego, skoro tylko sami zakosztują uspokojenia wewnętrznego i pożytku, jakie z niego się rodzą. Chęć ta nie jest zła, ale sposób wykonania jej może być niedobry, jeśli się tego nie czyni z wielką roztropnością i oględnością, by się snać nie zdawało, że chcemy uczyć drugich»[157]. Wskazałem Ci zaś życie św. Alojzego Gonzagi, gdyż własnym doświadczeniem sprawdziłem, jak czytanie tego żywotu, wykonywane wspólnie, jako codzienna, trwająca kwadrans rozrywka, znakomity wpływ i na mego młodego słuchacza i na mnie grzesznego wywarło”[158].

W lutym 1877 roku Kalinowski był jeszcze w Davos i prosił przyjaciela, by błagał Boga o błogosławieństwo dla niego i o wytrwanie w dobrych postanowieniach. Posiadał już Instrukcje dla nowicjuszów, napisane przez o. Jana od Jezusa i Maryi[159], generała karmelitów bosych. „Z Krakowa, bodaj czy nie z twej przyczyny (bo jeszcze dzisiaj nawet nie wiem, od kogo i z czyjej), odebrałem dwie książki, traktujące o zachowaniu się w zakonie. – Wypisuję z jednej z nich ustęp, który mię uderzył swą trafnością: «W życiu czcigodnego o. Jana od Jezusa i Maryi cierpliwość łączyła się z autorytetem. Jest to bardzo roztropnie, gdy się umie czekać i działanie pozostawi czasowi. Jakaż to strata czasu i trudu, gdy się chce wszystko samemu poprawić i niczego nie ominąć. Są ułomności silniejsze niż dłoń przełożonego i choroby groźniejsze niż wiedza lekarza, a ten, który chce działać przemocą i przywrócić zdrowie gwałtownie działającym lekarstwem, raczej o śmierć przyprawi chorego, niż go uleczy. Delikatność czcigodnego ojca w zastosowaniu tych zasad była godna podziwu. Przede wszystkim starał się rozpoznać sytuację danego człowieka i jego usposobienie, później wybierał czas właściwy, by zastosować lekarstwo, a dzięki temu rezultaty były zadziwiające.

Zdarzyło się raz, iż naznaczył pokutę nowicjuszowi, a gdy ten odmówił i poddać się nie chciał, przełożony odezwał się łagodnie: brat ten dokonał dość wielkiego poświęcenia wyrzekając się świata, nie możemy wymagać, by był doskonały od razu, ledwie tu wstąpił; nie przyobleka się tak łatwo stroju cnoty, jak habitu uszytego z sukna. Potem odwróciwszy się do obecnego tam o. Alberta rozkazał mu, by za nowicjusza winowajcę poddał się karze i jego winę odpokutował. Na ten widok wzruszony i skruszony winowajca, zalewając się łzami poddał się pokucie, mówiąc, że jest gotów na wszystko, co mu rozkażą i odtąd stał się wzorowym zakonnikiem, a Pan Bóg raczy wiedzieć, do czego byłby doszedł, gdyby jego przełożony inaczej go potraktował»[160]. Jaka stąd dla nas nauka?”[161].

W kwietniu Kalinowski był z powrotem w Paryżu i doniósł swemu przyjacielowi o chorobie o. Aleksandra Jełowickiego[162] ze zgromadzenia Zmartwychwstańców. 12 maja pisał: „Dzisiaj żałobne nabożeństwo u OO. Zmartwychwstańców za duszę śp. o. Aleksandra. Wypłacamy się modlitwą za jego tyloletnie prace. Bodaj też, że i na tamtym świecie on będzie za nami się przyczyniał modlitwami swymi!”[163]. O. Jełowicki i ojcowie: Kajsiewicz[164], Semeneńko[165], Kalinka[166], Bakanowski[167] i inni należeli do grona pierwszorzędnych mówców i historyków Polski. W drodze do Rzymu w 1876 roku o. Jełowicki zatrzymał się w Mentonie i Kalinowski miał zaszczyt służenia mu do mszy św. Taki był początek ścisłego związku  łączącego zawsze o. Rafała ze zmartwychwstańcami. (Sprawdzić i uzupełnić ten ustęp; napisać do Czernej. – dopisek autora).

Pod koniec 1877 roku Józef Kalinowski i Edward Nowakowski opuścili świat, by się wyłącznie poświęcić służbie Bożej. Pierwszy z nich, br. Rafał wstąpił do nowicjatu karmelitów bosych  w Grazu, drugi, br. Wacław udał się do kapucynów w Sędziszowie w Galicji. Bardzo uczuciowy, nie mógł przebaczyć Rosjanom krzywd wyrządzonych Polsce. Br. Rafał, który spędził wśród nich lata młodzieńcze, wszędzie zyskiwał ich szacunek i przywiązanie, nie odnosił się do narodu rosyjskiego z taką niechęcią, żałował tylko, że pozostaje w błędzie i szczerze pragnął jego nawrócenia. Obu przyjaciół łączyła gorąca miłość dla Polski i pragnienie, by zachowała na zawsze cenny skarb wiary. Dla tego pięknego celu nie zawahali się poświęcić swego życia i zapłacić za to dziesięcioletnim cierpieniem na Syberii. Teraz zrozumieli, że wszelkie wysiłki ludzkie nie mogły uratować ojczyzny i zastosowali do niej słowa Dawida: „Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”[168]. Chrystus świat zbawił przez krzyż, w krzyżu też jest zbawienie Polski. Cierpiała już wiele i cierpieć będzie, ale nie wystarczy samo cierpienie, trzeba, by ono było miłe Bogu i przez Niego przyjęte i by dusza cierpiąca była czysta i zjednoczona z Chrystusem w miłości i by mogła powiedzieć Ojcu Niebieskiemu: „Nie ja cierpię, ale Jezus cierpi we mnie”[169]. O. Rafał rozumiał to od dnia swego nawrócenia i często napomykał o tym w swych listach: „Gwałtownie nam świętych potrzeba, pisał z Syberii, bez nich niechybnie ludzkość runie”[170]. Postanowił stać się świętym i od przeszło dziesięciu lat z całym oddaniem pracował w tym kierunku; ażeby tym skuteczniej osiągnąć upragniony cel, wstąpił do nowicjatu w Grazu. Br. Wacław podzielał zdanie przyjaciela i poszedł w jego ślady. Bóg wspierał jego dobrą wolę, oczyszczał duszę w ogniu doświadczeń i wzmacniał go, dając od czasu do czasu kosztować słodyczy swej obecności. Kalinowski opuszczając świat oświadczył, że wstępuje do Karmelu jedynie dla odpokutowania za swoje grzechy[171] i myśl ta przewijała się we wszystkich jego listach z tego czasu. W świetle otrzymanym na modlitwie z obrzydzeniem patrzył na najmniejsze nawet swoje winy.

Br. Wacław pisywał do niego od czasu do czasu, lecz listy jego pozostawały długo bez odpowiedzi. „Twoje dwa listy już dawno zostały mi doręczone, lecz mogłem odpowiedzieć tylko w jeden sposób – wyryć odpowiedź w moim sercu. Dzisiaj kreślę te linie kładąc adres do Sędziszowa, gdzie spodobało się Bogu zaprowadzić Cię pod opiekę Najśw. Dziewicy i świętego założyciela Twojego zakonu. Mój drogi Bracie, piszesz mi, że być może to moje modlitwy przynoszą Ci niekiedy ulgę: moje modlitwy! Modlitwy tak wielkiego grzesznika! Mogę tylko uciekać się do zasług naszego Zbawcy, aby zechciał je użyć, by mnie obmyć z mych grzechów, a co do Ciebie, Ty potrzebujesz tylko łaski wytrwania! Codziennie, o ile oschłość mego serca mi pozwala, podczas Najśw. Ofiary polecam Cię Jezusowi”. Słowa te wskazują, że i on uginał się pod ciężarem krzyża. Pisze jeszcze: „Jest już blisko dziewięć miesięcy, odkąd przyjąłem habit zakonny. Jest to wielka łaska, że mogę go nosić, lecz trzeba mieć gorliwość o chwałę Bożą, ażeby ten habit nie był dla mnie jeszcze jednym powodem więcej do gniewu Boga za moją niewdzięczność. Wzywaj miłosierdzia Bożego w mojej intencji, mój najdroższy Bracie! Wiadomości o Józefie Wasilewskim są jeszcze jednym dowodem miłosierdzia Bożego. Exaltavit humiles[172]. Pozdrów go ode mnie i polecaj jego modlitwom oraz modlitwom jego godnej szacunku matki”.

Br. Rafałowi nie brakowało gorliwości o chwałę Bożą  i o zbawienie dusz, dowodzi tego cytowany przez nas list. Ktoś był mu winien 15 rubli, ktoś inny 20. Ponieważ wkrótce miał złożyć pierwsze śluby, po złożeniu których nie wolno już niczym rozporządzać, a obawiał się, by dług niezwrócony w przyszłym życiu nie ściągnął kary na dłużników, napisał do br. Wacława, by ich w jego imieniu poprosił o oddanie tych pieniędzy ubogiemu księdzu wygnańcowi, który żył w nędzy. „Powierzam się Twoim modlitwom; daj mi je jak jałmużnę żebrakowi. Oby święte Imię Jezusa i Panny Maryi było pochwalone”[173].

Po powrocie z Polski p.o. generał Łukasz od św. Jana od Krzyża zwołał definitorium generalne, które podjęło decyzję o reformie klasztoru w Czernej. Napisał też do prowincji belgijskiej i francuskiej prosząc o przysłanie wiosną 1880 roku zakonników. O. Józef od św. Gabriela, wikary z Czernej, w liście z 15 maja do p.m. Józefy Teresy od Niepokalanego Poczęcia[174] (Tyszkiewiczówny) podał imiona zakonników mających przybyć do Czernej. Byli to wielebni ojcowie: Bertold od św. Jakuba, wikary prowincji austriackiej, Brokard od św. Eliasza[175] z Moraw, Andrzej od św. Romualda[176] z Belgii, Fulgenty od Dziewicy Maryi[177] i Jan Baptysta od Najświętszego Serca Jezusowego z prowincji akwitańskiej oraz dwóch braci konwersów z prowincji austriackiej: Awertan od św. Józefa[178] i Tomasz od Dzieciątka Jezus[179]. Nazajutrz, 16 maja, ojcowie z Belgii i Francji przybyli do klasztoru w Linzu i tam świętowali uroczystość Zesłania Ducha Świętego. 21 maja późnym wieczorem przybyli do Czernej i pokornie pochyleni przed Najświętszym Sakramentem błagali Boskiego Mistrza o błogosławieństwo dla dzieła, które mieli podjąć dla Jego chwały. Nazajutrz przypadała sobota i pierwszym aktem zgromadzenia było odśpiewanie Mszy św. wotywnej ku czci Najświętszej Dziewicy, według pozwolenia Stolicy Apostolskiej, udzielonego całemu Zakonowi Karmelitańskiemu. Potem nowoprzybyli przywitali się z ojcami z klasztoru w Czernej, których – oprócz ojca wikarego – było czterech. Byli to wielebni ojcowie:  Onufry od św. Adriana[180], Romeusz od bł. Alojzego Rabatà[181], Cyryl od św. Wojciecha[182] i Marcin od św. Jana Ewangelisty[183]. Wszyscy oni byli bardzo dobrzy, ale z karmelitami bosymi mieli tylko wspólne imię.

O wydarzeniach następnych dni informuje nas s. Maria Ksawera z klasztoru na Łobzowie. Dnia 25 maja pisała ona do pokutnika w Raab, br. Rafała od św. o Józefa: „Błogosławmy Pana, gdyż jest dobry, miłosierny i wieczny. Radość, szczęście niewypowiedziane, nieskończona wdzięczność Bogu. Powtarzamy bez ustanku: Jakiż Bóg dobry. Jakaż bezmierna Jego łaska. Drogi Bracie, reforma w Czernej została nareszcie zaprowadzona. Co za szczęście, jaka łaska. Nasz Ojciec Generał obiecał nam w pięćdziesiątą rocznicę swej profesji zakonnej i dotrzymał słowa. O przybyciu naszych Ojców do Czernej zostałyśmy zawiadomione niezwłocznie, później zaś nasz Ojciec Prowincjał doniósł nam listownie o dniu i godzinie przybycia swego do Krakowa wraz z Ojcem Andrzejem. Mój brat Stanisław stracił właśnie teściową[184], mimo to pośpieszył na dworzec wraz ze swym szwagrem Brzozowskim oraz panami Wysockim i Aleksandrem Chodkiewiczem, by powitać naszych Ojców. Wysocki znał już naszego Ojca Prowincjała, któremu towarzyszył wraz z mym bratem Tadeuszem. Moi bracia znali również Ojca Andrzeja, widzieli go w Poznaniu w dniu, w którym wstąpiłam do Karmelu i na Wesołej, gdym składała profesję. Nazajutrz, o godzinie szóstej rano oczekiwałyśmy na Mszę świętą Ojca Andrzeja i na Mszy świętej zakonnej otrzymałyśmy wszystkie Komunię świętą z ręki naszego Ojca Prowincjała. Przy końcu obiadu Nasza Matka zawiadomiła nas, że Ojcowie z Czernej przybyli także i pośpieszyłyśmy wszystkie do rozmównicy. Mury pokryte były zielenią. Na honorowym miejscu umieszczony był obraz Najświętszego Serca, któremu Prowincja jest poświęcona, wokoło zaś wszystkie obietnice uczynione Błogosławionej Małgorzacie Marii. Na przeciwnej ścianie zawieszony obraz naszej Matki Świętej Teresy i otoczony gwiazdami, a każda z nich zawierała imię jednego z naszych Ojców, Ojciec Józef miał także swoją gwiazdę, bo zawdzięczamy mu wiele, pragnął bowiem bardzo przybycia naszych Ojców i z niezmordowanym zapałem przygotował wszystko, czego było potrzeba. Gdyśmy już wszystkie zgromadzone były w rozmównicy, nasz Ojciec Prowincjał odezwał się do niego z uśmiechem: «Ojcze Józefie, jeszcze jesteś wikarym w Czernej, zechciej przedstawić Ojców». Nasz dobry Ojciec siedział pośrodku wszystkich i cieszył się naszym szczęściem. Uklękłyśmy wszystkie dziękując naszym Ojcom, że zechcieli łaskawie przybyć do Polski, by przeprowadzić w Czernej reformę, której pragnęłyśmy już od dawna. Obecność Ojca Andrzeja szczególniej nas cieszyła. Moi bracia kochali go bardzo i ktokolwiek go kiedy widział, nie mógł już go zapomnieć. Świątobliwość i prostota świeciły z jego twarzy, a co za nauka, co za wiedza. Uważałyśmy sobie za największą łaskę możność pomówienia z nim o sprawach duchowych.

Potem wszyscy ojcowie udali się do biskupa, by z rąk jego otrzymać błogosławieństwo; przyjął ich łaskawie i długo z nimi rozmawiał. Ojcowie z Francji zwiedzili także katedrę i groby naszych królów; Kraków podobał im się bardzo. Nazajutrz nasz Ojciec Prowincjał odprawił Mszę św. w klasztorze przy Wesołej; o. Andrzej odprawił ją na Łobzowie i z rąk jego otrzymałyśmy świętą Komunię. O, Drogi Bracie, cóż to za szczęście być w Karmelu, a szczęście to potęguje się z dnia na dzień. Jakiż Bóg dobry. Niech Brat modli się za nas wszystkich, zwłaszcza za Czerną. Prawda, jaki Bóg dobry, że powołał nas do Karmelu? Siostra Maria Ksawera od Jezusa”[185].

Zbliżał się jubileusz o. generała. Zgromadzenie na Łobzowie skorzystało z tej sposobności, by raz jeszcze wyrazić dobremu ojcu uczucia wdzięczności za łaskę otrzymaną od niego. Przyjaciele Karmelu uczynili to samo wspólnym listem, który podpisali: hrabina Zofia Mostowska, hrabina Wacława Bnińska[186], księżna Cecylia Lubomirska, hrabia Zamoyski, hrabia Aleksander Chodkiewicz, księżna Marcelina [z książąt Radziwiłłów] Czartoryska, hrabina Stefania Bnińska[187], hrabia Stefan Zamoyski, hrabina Józefa [z Szaszkiewiczów] Chodkiewiczowa, księżna Maria [z hr. Zamoyskich] Lubomirska, hrabia Stanisław Grocholski[188], hrabina Wanda [z hr. Zamoyskich Stanisławowa] Grocholska, hrabina Zofia [z hr. Zamoyskich] Tarnowska, Helena Brzozowska, z domu hrabianka Grocholska[189].

Klasztory w Austro-Węgrzech, do których przyłączono w roku 1875 klasztor w Czernej, nie były jeszcze zorganizowane w prowincję i w.o. Bertold od św. Jakuba, który zarządzał nimi jako wikary prowincjalny, został mianowany 19 kwietnia 1880 roku przeorem w Czernej i zobowiązany przez o. generała do zaprowadzenia tam reformy. 1 czerwca, w pierwszy dzień miesiąca poświęconego Najświętszemu Sercu Jezusa, do którego miał szczególne nabożeństwo, zgromadził on w chórze wszystkich, tak ojców Polaków, jak i nowoprzybyłych i zwrócił się do nich w następujących słowach:

„Wielebni ojcowie i drodzy bracia! Nie mam bynajmniej zamiaru wygłaszać długiego kazania, chcę tylko powiedzieć parę słów o celu aktu, który nas tu zgromadził. Przybyliśmy tu z daleka, z obcych krajów, nie z własnej woli, nie z ciekawości, nie dla rozrywki, lecz wyznaczeni i przysłani przez naszego P.O. Generała, a więc wiedzeni świętym posłuszeństwem. A w jakim celu? Może, aby zająć ten klasztor i wyciągnąć z niego jakieś korzyści? Bynajmniej. Przybyliśmy, by pomóc wielebnym ojcom Polakom, ażeby jedyny klasztor, jaki pozostał z dawnej i znakomitej prowincji Królestwa Polskiego nie upadł, lecz zachował się i aby Zakon Najświętszej Dziewicy Maryi, szczególniejszej Patronki Polski, przy pomocy Bożej zakwitnął na nowo i rozwinął się.

Aby tak się stać mogło, trzeba otworzyć nowicjat dla Polaków. Wielebni ojcowie Polacy tego z pewnością pragną, o to wielokrotnie prosili i takie jest również dzisiaj ich życzenie. Tego życzy sobie również dostojny ksiądz biskup, taką jest intencja przełożonych wyższych i definitorium generalnego. Zgodnie jednak z postanowieniami Stolicy Apostolskiej, pozwolenia na otwarcie nowicjatu może udzielić tylko Święta Kongregacja do Spraw Zakonnych, ta zaś pozwala na otwarcie nowicjatu tylko w takim klasztorze, w którym karność zakonna, to jest Reguła i Konstytucje są ściśle zachowywane.

Z powodu śmierci wielu zakonników, klasztor w Czernej stał się zwykłym wikariatem, przede wszystkim należało więc zwiększyć ich liczbę, aby ponownie został przeoratem. Dlatego nasz p.o. generał przysłał tu z pomocą zakonników z innych prowincji, naznaczył przeora, a definitorium generalne wybierze podprzeora i magistra nowicjuszów. Z tego, wielebni ojcowie, możecie się przekonać, że nasi przełożeni uczynili wszystko, co w tej chwili można było zrobić, od nas zaś zależy, od naszej współpracy i pomocy, aby została przywrócona w klasztorze karność zakonna. Gdy to się stanie, nasz o. generał uzyska od Świętej Kongregacji dekret erygujący w klasztorze nowicjat.

Jeżeli więc, wielebni ojcowie i drodzy bracia, tego naprawdę pragniemy, przy pomocy łaski Bożej powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by żyć zgodnie z prawem zakonnym. Taki jest cel naszego powołania zakonnego, to uroczyście ślubowaliśmy Bogu i Najświętszej Dziewicy w dniu naszej profesji, w ten sposób wypełnimy obowiązki naszego stanu i naszego powołania i osiągniemy doskonałość, do której jesteśmy powołani, zapewniając duszom naszym zbawienie, a w godzinie śmierci naszej Bóg zawsze wierny w swych obietnicach udzieli nam pokoju i koronę wiecznej chwały. Błagajmy więc miłosiernego Boga, by nas wspierał, a na pewno nie odmówi nam swojej pomocy. Bądźmy mężni, abyśmy mogli dokonać dzieła, dla którego zostaliśmy powołani i zgromadzeni tutaj. Nie obawiajmy się sideł i zasadzek złośliwego wroga, bo czujnością i wytrwałością w modlitwie zwyciężymy go. Nie lękajmy się również naszej niestałości. Bóg nam pomoże i to, co nasi poprzednicy, wspierani łaską Boską, wykonać zdołali i my także, z pomocą łaski Bożej dokonamy.

Niech nas nie napełniają trwogą pokusy nieuzasadnionych lęków. «Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują (Epist. S. Jac. 1, 12) ». Kochajmy więc Boga i kochajmy się wzajemnie, szczerze, bez obłudy, a wszystko pójdzie dobrze.

W tym tygodniu będziemy obchodzić święto Serca Jezusowego, któremu się uroczyście poświęciliśmy. Odnówmy to poświęcenie i ofiarujmy Boskiemu Sercu swoje serca przez wewnętrzne odnowienie swoich ślubów, prosząc je usilnie, aby nasze serca oczyściło, rozpaliło, umocniło i utwierdziło w swojej miłości.

Niech się tak stanie przez zasługi i za wstawiennictwem Najświętszej Dziewicy Maryi, św. naszego Ojca Józefa, opiekuna naszego Zakonu, za wstawiennictwem św. Ojca Eliasza, patrona tego klasztoru, św. Matki naszej Teresy i innych świętych naszego Zakonu. Amen”[190].

W piątek, 4 czerwca, w święto Serca Jezusowego, nowy przeor w czasie medytacji odprawił Mszę św. w chórze o Boże błogosławieństwo dla zgromadzenia. Po Mszy św. poświęcił zgromadzenie Najświętszemu Sercu, ku któremu żywił szczególną cześć i nabożeństwo i starał się je wpoić wszystkim zakonnikom swoim słowem i przykładem; sam był wzorem dobroci i łagodności. Jeden z ojców polskich, o. Cyryl Gawroński, powiedział o nim w czasie rekreacji: „Oto prawdziwy ojciec”. Inni również otaczali go szacunkiem i poważaniem.

11 czerwca Święta Kongregacja dokonała erekcji nowicjatu w klasztorze czerneńskim, a definitorium generalne wybrało o. Brokarda od św. Eliasza podprzeorem i magistrem nowicjuszów. Urodzony na Morawach, rozumiał po polsku, a będąc przez kilka lat z br. Rafałem w Raab miał sposobność mówienia po polsku. 15 tm. Jego Ekscelencja bp Dunajewski z Krakowa, brat ministra cesarza Franciszka Józefa, rewizytował zgromadzenie w Czernej za wizytę złożoną mu 24 maja. Zwiedził klasztor, kościół, chór, był w kilku celach, z ojcowską prawdziwie troskliwością pytał o sprawy zakonników, dowiadywał się, czy nowo przybyli do Polski są zadowoleni, czy przyzwyczaili się do zmiany pożywienia? Wszyscy odpowiadali twierdząco, bo naprawdę czuli się dobrze i szczęśliwi w Czernej; biskup bardzo zadowolony odjechał do Krakowa.

2 lipca Jego Ekscelencja abp warszawski Feliński[191], od przeszło dwudziestu lat przebywający na wygnaniu, pisał z Jarosławia do w. m. Ksawery w klasztorze na Łobzowie: „Otrzymałem Wasz długi list. Stokrotnie dziękuję za zgotowaną mi radość duchową, radość tak rzadką niestety w obecnym czasie. Reforma w Czernej to fakt tak niezwykłej doniosłości, że stanie się zaiste epokowym zdarzeniem w kronice życia religijnego w Polsce. Wprawdzie nie znam stanu i położenia klasztorów męskich w Małopolsce, lecz sądząc rzeczy według upadku, ku któremu zmierzają klasztory w dzielnicach kraju, które są mi znane, stan ten przedstawia się rzeczywiście wcale niepocieszająco.

Gdy przed przeszło dwudziestu laty o. generał dominikanów wysłał do Rosji jednego z zakonników w celu zreformowania istniejących tam jeszcze klasztorów, wysłannik ów widząc bezużyteczność swych wysiłków rzekł, jak gdyby duchem proroczym tknięty, że wkrótce karzący palec Boży zniszczy te niewierne powołania swego zgromadzenia i ledwie upłynęło lat kilka, a okrutna przepowiednia spełniła się. Ten, który jest nie tylko sprawiedliwy, ale i miłosierny, cofa swój gniew, bo chętnie dźwiga z upadku i pyłu tych, co uznając swe winy pragną wejść na drogę prawą. Zasłużony gniew Boży wisiał nad nami, nasze nieposłuszeństwo i niedbalstwo stały się jego powodem, lecz ledwie zabłysła jakaś iskierka żalu i chęć pokuty, natychmiast miłosierdzie Bożej Opatrzności sprawia, iż z popiołów powstaje feniks ożywiony duchem i pełen sił.

Niekorzystne są warunki, w których się znajdujemy, trudno więc jest mimo najlepszych chęci podnieść się, ale może Pan Bóg pozwoli, że Galicja stanie się szkołą duchową Polski, z której czasem i my korzystać będziemy. Uczyniono już w tym celu wiele, da Bóg, że ten dobry początek będzie zadatkiem przyszłego powodzenia. Gdybyż raczył w miłosierdziu swoim pobłogosławić ten początek, by przy pomocy jego łaski ten mały kamyczek rzucony ze szczytu góry wyrósł w skałę olbrzymią, która by zmiażdżyła straszny cierń bezbożności. Amen. Amen.

Polecam Was, Drogie Siostry i całe wasze święte Zgromadzenie łasce Bożej, opiece i błogosławieństwu waszego Świętego Oblubieńca.

Wy także módlcie się za mnie. Wasz oddany sługa F. Feliński”[192].

Kilka lat później w.m. Maria Ksawera pisała: „Kiedy wracał z wygnania z Jarosławia po 20 latach i przejeżdżał arcybiskup Feliński przez Krzeszowice, dałyśmy znać naszym Ojcom, którzy wszyscy z Czernej wyszli na spotkanie ks. Arcybiskupa i na uproszenie błogosławieństwa. Mówił nam później ten wyznawca wiary świętej w rozmownicy, jak bardzo był wzruszony taką oznaką współczucia naszych Ojców i że na świątobliwych pustelników wyglądali wszyscy, byli bosi, w białych płaszczach, już nie z tej ziemi!”[193].

Jednakże nie wszyscy ojcowie Polacy w Czernej przyjęli reformę. Trzech spośród nich, nie ufając swym siłom, poprosiło o sekularyzację, czwarty[194] poszedł w ich ślady nieco później. Bp Dunajewski zatrudnił ich w parafiach swojej diecezji. Pozostał jeszcze w.o. Onufry od św. Adriana, który liczył już pięćdziesiąt lat profesji i umarł w następnym roku. Zastąpili ich zakonnicy bardzo gorliwi: w.o. Adrian Maria od św. Józefa[195] z prowincji awiniońskiej, Bartłomiej od św. Teresy z prowincji akwitańskiej i Franciszek Ksawery od Najśw. Serc Jezusa i Maryi, który złożył profesję w nowicjacie w Grazu. Dwaj pierwsi byli silną podporą obserwancji w Czernej, trzeci szesnaście lat pracował na kazalnicy i w konfesjonale, tępiąc grzechy, wyrywając z korzeniem występki i siejąc w duszach ziarno cnót wszelkich.

Od ponad stu lat życie religijne jakby zamarło. Spowiadano się rzadko, zwykle w czasie Adwentu, Wielkiego Postu i w czasie odpustu parafialnego, lecz wówczas natłok wiernych był tak wielki, że spowiednicy mówili penitentom tylko to, co najkonieczniejsze i penitenci odchodzili od konfesjonału bez potrzebnej nauki. Tego rodzaju spowiedź małą przynosiła korzyść i jeżeli spowiadający się był źle przygotowany, była raczej szkodliwą, niż użyteczną. Kiedy się dowiedziano, że w Czernej jest spowiednik, który spowiada całymi dniami, w każdej chwili do dyspozycji wiernych, konfesjonał jego był stale oblężony. Z Galicji zachodniej, Śląska i z Królestwa Polskiego przybywali wierni, by u jego stóp złożyć wszystko to, co obciążało ich sumienie, by powtórzyć spowiedzi źle odbyte i nauczyć się, jak żyć po chrześcijańsku i pobożnie. Tak rozpoczął się napływ wiernych do Czernej, który z biegiem lat do tego stopnia się nasilił, że później, w dniach wzmożonego natłoku, sześciu ojców ledwie podołać mogło spowiadając od godziny piątej rano do siódmej wieczorem, spędzając w konfesjonale cały wolny czas poza aktami wspólnymi.

Po latach to samo powtórzyło się w Wadowicach i w Krakowie. Pan Bóg błogosławił pracy tych, którzy Mu służyli z zaparciem się siebie i z gorliwością w duchu swojego zakonu. Karmelici bosi w razie potrzeby mogą głosić również misje parafialne, z zasady jednak pracują przede wszystkim we własnych kościołach, aby mogli w oznaczonym przez Konstytucję czasie uczestniczyć w aktach wspólnych zgromadzenia, gdyż właśnie wierność karności zakonnej ściąga błogosławieństwo z nieba dla ich posługi duszpasterskiej.

W ciągu pierwszego roku o. Franciszek Ksawery pracował sam; o. Kazimierz, zgodnie z  Konstytucjami (cz. 2, rozdz. 8, nr 3 i 5), musiał jeszcze rok pozostać w nowicjacie, br. Rafał nie ukończył jeszcze teologii i cały rok miał pozostać w Raab. Pan Bóg chciał dokonać oczyszczenia jego duszy, by przygotować ją do przyjęcia łask potrzebnych, by dobrze mógł wypełnić zadanie oczekujące go w Polsce. W czasie nowicjatu doświadczył go Bóg zabierając mu najdroższe na świecie istoty – ojca i siostrę[196], w Raab zesłał nań chorobę. W roku 1881, podobnie jak w roku 1879,  z prób i doświadczeń wyszedł zwycięsko, zawsze wierny i zdany na wolę Bożą, zawsze silny i wspaniałomyślny.

W lecie pisał do swego brata Gabriela: „(...) klimat tutejszy mi nie służy i jeżeli go zmuszony jestem do czasu znosić, przyjmuję to z ręki Boga, poddając się Jego świętej woli. Muszę dodać, że wiosnę mieliśmy tu szkaradną; zapadłem mocno na zdrowiu, ale uciekając się do pomocy Boskiej, nie poddałem się chorobie. Kiedy o. przeor[197] pytał mię, co by mogło mi pomóc, wiedząc, że pomoc żadna, póki przyczyna się nie usunie, odpowiedziałem, że jedyny dla mnie ratunek – a jest nim cierpliwość. I rzeczywiście, chociaż o. przeor i inni przełożeni żadnych by starań nie zaniedbali, próżne byłyby ich tylko troski. – A zresztą cierpienie jest to dola wszystkich nas tak na świecie, jak za klasztorną kratą, z tą różnicą, że Wy macie obowiązki i troski o otoczenie, z obowiązku też sumienia musicie wszelkich środków do utrzymania zdrowia nie zaniedbywać, my zaś wolni od wielu ciężarów, któremiście na świecie obarczeni, jesteśmy w stanie pełnić i przy słabości zdrowia obowiązki stanu naszego, kierując się wprawdzie roztropnością, ażeby nie nad miarę przebrać, a przede wszystkim poddając się woli przełożonych przez śluby posłuszeństwa”.

W czasie gdy br. Rafał pisał ten list, klasztor w Raab poniósł wielką stratę z powodu śmierci o. Hieronima od św. Eliasza[198], który był podprzeorem w roku 1878, gdy br. Rafał przybył do Grazu i zarazem jego pierwszym magistrem. W przytoczonym liście czytamy o tym ojcu: „Przed miesiącem straciliśmy jednego z ojców naszego klasztoru; krótki nekrolog, przygotowany do jednego z pism katolickich we Francji[199], pozwolono mi przełożyć na mowę naszą rodzinną. – Chętnie tego się podejmuję, może niejeden z czytelników za duszę nieboszczyka westchnie, a nadto ten nekrolog jest żywym wyrazem życia zakonnika, może więc da Bóg, że się w kimkolwiek obudzi powołanie do zakonu, gdyż bardzo, a bardzo ubodzy jesteśmy: śmierć chwyta, ale szranki opróżnione nieprędko dają się zapełnić”.

Br. Rafał był stale i wyłącznie zatroskany o dobro dusz i przy każdej sposobności dawał tego dowody. Marian Kwiatkowski, jego wychowanek z czasów pobytu na Syberii, którym kierował z prawdziwie ojcowską troskliwością, przy wydatnej i szlachetnej pomocy materialnej hrabiego Romana Bnińskiego[200], ukończył studia i został inżynierem w Wieliczce pod Krakowem. W tym czasie miał odwiedzić br. Rafała jego brat, Gabriel, w związku z tym pisał do niego: „Zapewne w Krakowie odwiedzisz hr. Romana, otóż od niego albo od ojca Wacława dowiesz się łatwo, czy bawi dotąd w Wieliczce Marian Kwiatkowski, inżynier prywatny. Jeżelibyś był razem w Wieliczce dla zwiedzenia kopalni solnych, to postaraj się przez Mariana ułatwić sobie to zwiedzenie. Samego zaś Mariana uściśnij najczulej ode mnie, powiedz mu, że list jego odebrałem, że bardzo i bardzo cieszy mię jego do pracy gotowość czynna i roztropna. Niech będzie przekonanym, że pracę jego Bóg przez ludzi wesprze i będzie mu błogosławił. Zresztą zapewne znane mu przysłowie: «Kto z Bogiem, to i Bóg z nim» – i drugie: «Pracuj śmiało i wytrwało, a przyjaciel pomoc da»”.

Szczególnie na sercu leżało mu dobro duchowe Gabriela, dlatego radzi mu, by w czasie pobytu w Krakowie komunikował u kapucynów, gdzie może spotkać się z o. Wacławem, lub u jezuitów na Wesołej, gdzie studiuje jego wychowanek z Syberii, br. Józef Wasilewski. Br. Rafał miał jeszcze siostrę Emilię: „Nie zapomnij napisać do Mici o Jubileuszu, który trwa do końca miesiąca października; odpust zupełny (...) Wszystkim a wszystkim z rodziny, również pani Ludwice[201] i Karolinie[202] prośba o pamięć i modlitwę za mnie grzesznego”[203].

Młody człowiek[204], którego bardzo lubił i utrzymywał z nim zażyłe stosunki, napisał do niego list z Rygi z prośbą o radę. Br. Rafał odpisał mu krótko, na połówce arkusza papieru, zgodnie ze zwyczajem zakonnym: „Jurasiu drogi! Choć kilka wyrazów w odpowiedzi na twój list. O sobie nie będę pisał, gdyż w moim stanie żadna różnica nie zaszła. Ty się zaś martwisz, jak piszesz, stanem twych nerwów; na te uparte nerwy najlepszy ratunek parę razy na dzień odbyć rachunek sumienia i jak się spostrzeże uchybienie, pokutę sobie drobniuchną zadać. Św. Ignacy Loyola tyle razy wieczorem siebie biczował, ile razy w ciągu dnia śmiechem wybuchał. Na wybuchy nerwów możesz użyć środka łagodniejszego, ale go jednak, jakkolwiek on będzie drobnym, nie zaniedbywać. (...) Bardzo być może, że przypuszczenie o uspokojeniu się twej drażliwości chyba w grobie, jest uzasadnione. Św. Franciszek Salezy miał też podobną próbę do wytrzymania przez liczne lata, co mu nie przeszkodziło wyjść zwycięzcą i świętym zostać, a przy całej swej skłonności do popędliwości w obejściu się swoim urok łagodności zachować. Ruszaj zatem w jego ślady. Co zaś do świetnej przyszłości, Jurasiu mój drogi, i nie marz nawet o niej; na ziemi jej nie znajdziesz. Hic labor unus meus, ne te offendam, Deus. Co znaczy: «Całe moje staranie, bym Cię nie obrażał, Boże! »”. W zakończeniu listu pisał: „Jak się mój chrzestny syn, Józio, hoduje? – Niech mu Bóg błogosławi”[205].

Chodzi o Józefa Rychlewicza, urodzonego w roku 1863, w tym samym dniu, w którym jego ojciec Jan Rychlewicz[206] wyruszył w drogę na Sybir, gdzie musiał dziesięć lat pokutować i cierpieć za swą miłość i oddanie dla Polski i świętego Kościoła. Józef Kalinowski trzymał dziecko do chrztu, dał mu swoje imię i darzył prawdziwie ojcowskim przywiązaniem. Józef i Jerzy byli ciotecznymi braćmi, ich matki[207] były córkami hrabiego Wawrzyńca Puttkamera, marszałka szlachty, który dzięki swemu oddaniu dla sprawy ludu zyskał miano „marszałka chłopów”, i Marii Wereszczakówny, Maryli z poezji Mickiewicza.

Wkrótce upłyną trzy lata jak br. Rafał został karmelitą bosym; za kilka tygodni złoży śluby uroczyste i poświęci się służbie Bożej nieodwołalnie, niedługo potem nadejdzie chwila święceń kapłańskich i te najważniejsze sprawy jego życia zajmą wszystkie jego myśli. Pełen żywej wiary i głębokiej pokory zdaje sobie sprawę z wielkiej łaski, która go czeka, a zarazem odczuwa swą słabość i niedoskonałość wobec czekającej go wielkiej i zaszczytnej godności kapłańskiej. Przygotowuje się do niej z całą, na jaką go stać, pilnością i prosi swych przyjaciół o pomoc. 1 października 1881 roku pisał do o. Wacława[208], najserdeczniejszego swego przyjaciela:

„W końcu miesiąca listopada mam złożyć śluby uroczyste, a w miesiącu grudniu, jeżeli Bogu w miłosierdziu swoim będzie się podobało dać mi potrzebne zdrowie duszy i ciała, mam przyjąć święcenia. Obecnie więc ostatecznie wypada mi wszelkie możebne ciężary zrzucić. (...) Z drugiej strony naprawdę ja też jestem twoim dłużnikiem; prosiłem Cię przed kilku laty o przysłanie mi jednego pisma periodycznego[209] w języku włoskim; ja Ci w zamian posłałem inną książkę, ale bodaj mniejszej wartości. – Co rozkażesz mi uczynić obecnie? Mój drogi i drogi o. Wacławie! módl się za mnie, abym godnie duszę przygotował do tych ważnych aktów, które mię czekają. Oby Bóg łaskawy chciał przekształcić duszę moją! Wielebnemu br. Józefowi[210] [Wasilewskiemu] i jego matce polecaj mnie, a chociażby i wszystkim innym twoim ojcom i zgromadzeniu, którego br. Józef jest towarzyszem. Im więcej, tym lepiej, w tym razie mogę być chciwym. – Romanowi [Bnińskiemu] i pani hrabinie[211] złóż uczucia szacunku i poważania. Pozdrów Mariana[212] [Kwiatkowskiego], jeżeli do Ciebie zawita. Polecając Cię Przenajświętszemu Sercu Jezusa i Maryi, sam o wzajemneć polecenie proszę Cię (...)”[213]

Przew. m. Maria Ksawera dostarczyła dalszego ciągu naszego opowiadania, wyjątku z kroniki klasztornej na Łobzowie. „Przybycie naszego Ojca Bartolda z ...?  bratem Rafałem. Nie znałyśmy go jeszcze. Wielka radość. Obie z Matką Teresą długo rozmawiałyśmy z nim przy kracie. Ojciec Bertold miał jakąś sprawę do załatwienia w mieście i zostawił go u nas samego, gdy powrócił, cieszył się naszą radością, wiedział bowiem dobrze, ileśmy się modliły i pracowały, by zdobyć dla Zakonu tak świątobliwego zakonnika[214].”

Pierwsze spotkanie z br. Rafałem wywarło na karmelitankach jak najlepsze wrażenie. Oto jak go opisała m. Teresa[215] w liście do o. generała z początku 1882 roku: „Nasz br. Rafał przyjechał z Raab do Czernej. Odwiedził nas z naszym o. prowincjałem, o. Bertoldem. Przeszedł on wszelkie nasze nadzieje przez swą cnotę, swą zakonność, miłą skromność, której towarzyszy tyle wesołości i prostoty. Prawdziwym jest ideałem świątobliwego zakonnika. [W piątek, 6 (stycznia) biskup wyświęcił go na subdiakona, 8 (stycznia) na diakona i 15 (stycznia), w dzień Imienia Jezus, na księdza. Nie wiemy jeszcze, kiedy odprawi pierwszą Mszę świętą, ale Wasza Wielebność może sobie wyobrazić naszą radość.] Mówi po francusku (à ravir) zachwycająco! Wszyscy go kochają. Niech nasz Ojciec i wszyscy ojcowie modlą się za niego w tych dniach!”[216].

Matka Maria Ksawera przepisała w tym samym miejscu list swej szwagierki Izy Działyńskiej[217], córki księcia Adama Czartoryskiego[218]. Była to odpowiedź na list zawiadamiający ją o reformie w Czernej. „Twój list był dla mnie wielką uciechą. Myśl, że to, co pragnęłaś z takim zapałem i wytrwałością, teraz już jest w całej swej egzystencji, wielką mi sprawia radość, myśląc o tej radości, którą odczuwasz. To prawdziwie wielkie i piękne dzieło, które się teraz uskuteczniło, a które przyniesie błogosławieństwo Krajowi, zawdzięcza się ono waszym usiłowaniom i modlitwom”[219].

Zapomniała, pisząc te słowa, że to przecież ona pierwsza odkryła, że Kalinowski, dzięki swoim zaletom jest najlepszym kandydatem na świętego zakonnika i pisała o tym w liście do karmelitanek, który on sam im doręczył: „Osoba, która ci odda ten list, może jest tą, którą szukamy”[220].

P.o. generał tak odpowiedział na list wyżej przytoczony: „Z wielką radością otrzymałem dobre wiadomości, które mi dajecie o gorliwym bracie Rafale, który w przyszłą niedzielę będzie wyświęconym na kapłana. Jestem pewnym, że będzie doskonałym zakonnikiem, dobrze go poznałem, kiedy wizytę odbyłem w Raab, gdzie był wtedy studentem, i mam nadzieję, że będzie bardzo użytecznym zakonowi”[221].

Biorąc udział w uroczystościach święceń kapłańskich, opis tychże posłaliśmy do redakcji „Annales du Carmel”, które zamieściły je w numerze marcowym z 1882 roku. Nic więcej nie mamy w tej kwestii do powiedzenia i powtarzamy go tutaj dosłownie:

„(...) Bp Dunajewski, ordynariusz krakowski, zawsze dla nas bardzo życzliwy, postanowił nie zwlekać z udzieleniem br. Rafałowi święceń kapłańskich. W uroczystość Objawienia Pańskiego wyświęcił go na subdiakona, kilka dni później na diakona, a w najbliższą niedzielę [15 stycznia], nie lękając się surowego mrozu, przyjechał do Czernej, aby w obecności współbraci zakonnych i licznych przyjaciół wyświęcić go na kapłana. Około godziny dziewiątej zgromadzenie klasztorne przywitało biskupa w drzwiach kościoła. Bezpośrednio potem rozpoczęła się Msza święceń kapłańskich.

Mieszkańcy Czernej i okolicy, powiadomieni o uroczystości, zgromadzili się bardzo licznie, Polacy bowiem chętnie i tłumnie uczestniczą we wszelkich uroczystościach religijnych. Niestety doznali przykrego zawodu. Nasz bowiem kościół, który zwyczajnie wystarcza, w tym przypadku okazał się stanowczo zbyt mały, by pomieścić wszystkich. Wśród uczestników uroczystości na pierwszym miejscu należy wymienić: pana Gabriela Kalinowskiego, brata przyszłego kapłana, hrabiego Aleksandra Chodkiewicza, przyjaciela zakonu, miejscowego proboszcza, starostę, ks. Antowskiego[222], tajnego szambelana Jego Świątobliwości, proboszcza i równocześnie dziekana z Rudawy, kanonika honorowego. Towarzystwo Jezusowe, związane z Karmelem w Polsce, podobnie jak w innych krajach, reprezentował rektor z Krakowa. Byli także: hrabia Roman Bniński (Nota: W tym samym dniu, kiedy piszę te słowa, siostra hrabiego otrzymała habit karmelitański w klasztorze na Łobzowie z rąk biskupa krakowskiego. Odtąd będzie się nazywała s. Maria Teresa od Jezusa[223].), ojciec kapucyn[224] i jeszcze jeden jezuita[225] – wszyscy trzej szczególnie zaprzyjaźnieni z o. Rafałem, a ponadto byli jego współtowarzyszami na wygnaniu.(...)

Msza święta zakończyła się wspólnym odczytaniem ostatniej Ewangelii przez biskupa i nowego kapłana. Nieco później duchowieństwo, zakonnicy i przyjaciele biorący udział w uroczystości święceń zostali zaproszeni na obiad z ks. biskupem. Pod koniec obiadu nasz o. prowincjał zwrócił się do biskupa w następujących słowach:

«Dostojny i czcigodny Księże Biskupie! Niech mi będzie wolno w kilku słowach wyrazić Księdzu Biskupowi wyrazy głębokiej wdzięczności w imieniu własnym i moich współbraci. Dzięki łasce Bożej i troskliwej pomocy Waszej Ekscelencji w tym klasztorze została odnowiona karność zakonna. Oprócz wielu innych znaków życzliwości dla tego zgromadzenia, zaszczycił nas dzisiaj Ksiądz Biskup swoją miłą obecnością i udzieleniem w naszej obecności święceń kapłańskich jednemu z naszych współbraci. Za wszystkie te dobrodziejstwa składam Waszej Ekscelencji serdeczne podziękowanie w imieniu własnym i w imieniu moich zakonników. Proszę równocześnie, abyś zechciał otaczać nas dalej swoją ojcowską życzliwością, my zaś ze swojej strony obiecujemy codziennie modlić się gorąco do Boga, abyś mógł jeszcze przez długie lata swoją pasterską gorliwością służyć diecezji krakowskiej, aby Ci udzielał obficie światła i siły koniecznych do dźwigania obowiązków biskupich. A ponieważ obecność Księdza Biskupa napełnia radością nie tylko zakonników, ale również naszych dostojnych gości, niech mi wolno będzie zaprosić wszystkich tu obecnych do wspólnego okrzyku: Niech żyje czcigodny i kochany Ksiądz Biskup! ». I wszyscy jednym głosem krzyknęli: Niech żyje Ksiądz Biskup!

Jego Ekscelencja odpowiedział w tych słowach: «Mój wielebny Ojcze Prowincjale i wszyscy moi Wielebni Ojcowie! Od młodzieńczych lat bardzo kochałem zakonników i zawsze z przyjemnością spotykam się z nimi. Dzisiaj jednak jestem szczególnie szczęśliwy, że jestem tutaj, w tej wspólnocie, która ceni sobie karność zakonną i w której panuje doskonała miłość braterska. Zawsze będę was kochał, zawsze będę interesował się waszym życiem i zawsze będą wam życzył, aby wasz zakon się szybko rozwijał zarówno w mojej diecezji, jak w całej Polsce»”[226].

Pragnienia naszego biskupa są także naszymi pragnieniami i od nas zależy ich realizacja. Nasze zgromadzenie liczyło wówczas 19 zakonników, w tym 11 ojców konwentualnych, z których dwóch było Austriakami, trzech Polakami, dwóch Belgami i dwóch Francuzami. Od roku 1880 nasz klasztor jest nowicjatem i w pierwszą niedzielę Adwentu, 28 listopada tego roku habit zakonny otrzymał pierwszy nowicjusz. Również w pierwszą niedzielę Adwentu i 28 listopada św. Jan od Krzyża położył fundamenty naszej reformy w małym klasztorze w Duruelo. W przypadkowej zbieżności tych dat widzimy dobrą wróżbę dla Karmelu w Polsce. Obecnie mamy sześciu nowicjuszów; mamy nadzieję, że wkrótce będzie ich dziewięciu: czterech chorystów i pięciu braci konwersów.

Oprócz klasztoru w Czernej, mamy w Krakowie dwa klasztory karmelitanek bosych: na Wesołej i na Łobzowie, oba pod jurysdykcją zakonu. Klasztor na Wesołej pochodzi z 1612[227] roku i jest kolebką karmelitanek w Polsce, łobzowski natomiast istnieje zaledwie od kilku lat; powstał on w 1875 roku i jest fundacją braci s. Marii Ksawery dla sióstr wydalonych z Poznania. Oba te klasztory żyją w doskonałej karności zakonnej i są podziwiane przez wszystkich za ich gorliwość o chwałę Bożą, zbawienie dusz i dobro naszego świętego zakonu. Jeżeli mogliśmy podjąć odnowę klasztoru w Czernej, stało się to dzięki ich żarliwym modlitwom, których jesteśmy dłużnikami. One są naszą siłą i naszym wsparciem.

Bohater uroczystości 15 stycznia nie był ostatnim, który to przyznawał: «Moje powołanie do Karmelu, owoc szczęśliwych zmagań, jakie dla chwały Boskiego Mistrza przeżyłem, łaska moich ślubów zakonnych, łaska święceń kapłańskich, wszystko to przypisuję modlitwie wstawienniczej tych dusz, które ożywione chrześcijańską miłością, ofiarowały Panu w mojej intencji tyle Komunii świętych i innych uczynków pobożnych. Akty te, podobnie jak imiona osób, których były dziełem, są zapisane w Najświętszych Sercach Jezusa i Maryi; tam pewnego dnia ujrzą światło dzienne»”[228].

[97] Były to: Maria Agnieszka od Jezusa (Piron, 1838-1908), Jadwiga od św. Jana od Krzyża (Wielhorska, 1836-1911), Izabela od Aniołów (Lousberg, 1840-1882), Teresa od Jezusa (Steinmetz, 1839-1923) i Joanna od Krzyża (Pollet, 1839-1906).

[98] Maria Ksawera od Jezusa (Maria z hr. Grocholskich księżna Czartoryska (1833-1928), wdowa po księciu Witoldzie, w 1873 wstąpiła do karmelitanek bosych w Poznaniu, 14 IV 1875 złożyła śluby zakonne w Krakowie, w latach 1898-1901 i 1904-1907 była przeoryszą łobzowską; wywarła duży wpływ na rozwój zakonu na ziemiach polskich.

[99] Mieczysława Maria od św. Jana od Krzyża (Kazimiera Anastazja Wyczyńska, 1850-1930), była trzykrotnie przeoryszą łobzowską (1892-1895, 1910-1913, 1919-1920), w roku 1920 wyjechała na fundację do Poznania, gdzie w 1926 roku wybrano ją przeoryszą.

[100] Zofia od Jezusa (Zofia Joanna Teresa Piotrowska, 1855-1925), w latach 1891-1900 mieszkała w klasztorze lwowskim.

[101] Maria Bronisława od św. Łukasza (Bronisława Walentyna Kamila Karłowska, 1855-1930), w roku 1884 wzięła udział w fundacji klasztoru w Przemyślu, gdzie zmarła.

[102] Jean-Baptiste Bouchaud OCD, Joseph Kalinowski, dz. cyt., s. 455-456.

[103] Łukasz od św. Jana od Krzyża (Giuseppe Ranise, 1811-1884), przełożony generalny zakonu w latach 1870-1881, w jesieni 1879 wizytował klasztor w Czernej i krakowskie klasztory karmelitanek bosych.

[104] O. Ferdynand Drescher, potem Franciszek Ksawery od Najśw. Serc Jezusa i Maryi (August Drescher, 1841-1897), śluby zakonne złożył u Karmelitów reformy soretańskiej, tam też otrzymał święcenia kapłańskie (1864), był przeorem w Czernej (1886-1888), zmarł w Linzu.

[105] O. Kazimierz od Niep. Poczęcia NMP (Józef Rybka, 1854-1919), w roku 1878 otrzymał święcenia kapłańskie, w 1879 przeszedł do Karmelitów Bosych, był przeorem w Czernej (1891-1894) i w Wadowicach (1894-1897, 1912-1918), wychowawcą w niższym seminarium w Wadowicach. Zmarł w Berdyczowie.

[106] Angelo Savini (1816-1889), od 1863 wikariusz generalny Karmelitów ad nutum Sanctae Sedis.

[107] Józefa Teresa od Niep. Poczęcia (Hortenzja Adela Febronia Tyszkiewiczówna, 1836-1911), habit zakonny otrzymała w Liège-Cornillon, dwukrotnie była przeoryszą na Łobzowie (1877-1880 i 1883-1886), w 1890 wyjechała do Rzymu, gdzie wstąpiła do Nazaretanek. Była cenioną mistrzynią nowicjuszek.

[108] Bertold od św. Jakuba (Mauritius Schormann, 1819-1893), do zakonu wstąpił jako kapłan świecki, 1872-1882 wikariusz prowincjalny, 1888-1891 prowincjał austriacki.

[109] Józef od św. Gabriela (Jan Kanty Tyrka, 1836-1911), 1875-1880 przeor klasztoru w Czernej, zabiegał o jego reformę, w 1884 przeszedł do diecezji krakowskiej; zmarł jako katecheta w Oświęcimiu.

[110] Maria Ksawera Czartoryska OCD, Reforma Czernej. Największe miłosierdzie Boże!, wyd. B.J. Wanat OCD, „Nasza Przeszłość”, 95(2001), s. 298.

[111] M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 298.

[112] We Francji małe seminaria nazywano „małymi nowicjatami”, a ich alumnów „małymi nowicjuszami”.

[113] Wincenty Podlewski; był przeorem klasztoru w Krakowie.

[114] Zob.: M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 290-291.

[115] APKB, AKKŁ 5, k. 175.

[116] M. Jadwiga Wielhorska do o. Ferdynanda Dreschera, Kraków, 4 II 1879, w: M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 294-295.

[117] M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 297.

[118] Dominik od Jezusa i Maryi (Josef Trappl, 1860-1929), w 1880 złożył śluby zakonne, w 1887 otrzymał święcenia kapłańskie; w latach 1889-1893 był lektorem teologii w Czernej. Zmarł w Linzu.

[119] Serapion od św. Andrzeja Corsini (Josef Wenzel, 1816-1898), wstąpił do nowicjatu jako ksiądz diecezjalny, był wielokrotnie przeorem w Linzu i Grazu, wikariuszem prowincjalnym (1862-1865, 1868-1872), definitorem generalnym (1872-1891) i pierwszym prowincjałem prowincji austro-węgierskiej (1882-1888).

[120] Joachim od Niep. Poczęcia (Kinast, 1834-1901) z prowincji austro-węgierskiej, w 1860 złożył profesję.

[121] Por.: M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 300.

[122] APKB, AKKŁ 5, Czerna, k. 13r-14r. Jest to brudnopis odezwy, napisany ręką m. Ksawery, z jej uwagą: „...całą odezwę mnóstwo podpisów pokryło: Lubomirskich (....)”, o co postarali się Stanisław i Tadeusz Grocholscy, bracia m. Ksawery (k. 16r).

[123] Albin Dunajewski (1817-1894), od 1879 biskup krakowski, 1890 mianowany kardynałem; odrodził życie religijne w diecezji.

[124] Jan Chryzostom Janiszewski (1818-1891), od 1871 sufragan poznański, w 1875 – za obronę praw Kościoła – wydalony z terenu archidiecezji rezydował w Krakowie. Po powrocie do archidiecezji (1886) otrzymał zakaz wykonywania funkcji biskupich.

[125] Por. Dz 20, 25.

[126] Por. Dz 20, 32.

[127] Św. Brokard jako przeor klasztoru na Górze Karmel ok. 1210 r. otrzymał regułę i kanoniczne potwierdzenie zakonu od św. Alberta, patriarchy jerozolimskiego.

[128] Por. list m. Teresy Steinmetz do ojców w Belgii, w: M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 305-306.

[129] W Austrii i w Polsce w zimie karmelici noszą drzewo w sandałach. (p.a.). – Takiego tekstu nie ma w kronice klasztoru łobzowskiego. Przypuszczalnie pochodzi on z listu m. Ksawery Czartoryskiej.

[130] Raab, węg. Györ, miasto nad dolną Rabą. Klasztor karmelitów bosych został tam założony w roku 1697; należał do prowincji austriackiej.

[131] Streszczenie znajduje się w Archiwum Prowincji Polskiej. (p.a.)

[132] J.E. Darras, Histoire générale de l’Eglise Catholique depuis le commencement de l’ère chrétienne, t. 1-4, Paris 1854, 1890. Streszczenie J. Kalinowskiego zob.: APKB, AP 130, „Historia kościelna ks. Darrasa” streszczona w Usolu na Syberii przez św. Rafała od św. Józefa Kalinowskiego.

[133] J.-B. Bouvier (1783-1854), bp Mans, autor podręcznika dla seminarzystów: Institutiones theologicae.

[134] P. Scavini (1791-1869), wybitny włoski teolog moralista. Głównym jego dziełem jest podręcznik Theologia moralis universa, 1 wyd. Novara 1841.

[135] Hieronim od św. Eliasza (Faustyn Tubie, 1857-1881), urodził się w Chorwacji, profesję złożył w Grazu (1870), do zakonu wstąpił pod koniec studiów teologicznych. Zmarł we Wiedniu.

[136] Sebastian od św. Antoniego (Soldati,1838-1901), 1857 złożył śluby zakonne, 1860 otrzymał święcenia. Zmarł w Györ.

[137] Emeryk od Dzieciątka Jezus (Semmer), ur. w 1855, śluby zakonne złożył w 1877, święcenia kapłańskie otrzymał w 10 III 1883 roku.

[138] APKB, AŚRK 45, Zbiór relacji i wspomnień, k. 75.

[139] APKB, AŚRK 124, Opinie o Sł. B. Rafale Kalinowskim, k. 141 (odpis).

[140] List 434, do s. Marii Ksawery Czartoryskiej OCD, Raab, 17 X 1879.

[141] Marcelina Czartoryska (1817-1894), księżna, pianistka i filantropka, tercjarka karmelitańska.

[142] Ludwik Jagodziński nie został przyjęty do zakonu.

[143] Kazimierz Laudyn, rodem z Inflant, uczestnik powstania styczniowego, zesłaniec, na Syberii bliski przyjaciel Józefa Kalinowskiego. Wiadomość o bankructwie jego przedsiębiorstwa handlowego, które założył po uwolnieniu z zesłania, okazała się nieprawdziwą.

[144] Julian Antoni Dunajewski (1822-1907), w latach 1880-1891 minister skarbu w rządzie austriackim.

[145] Apolin Hofmeister (1825-1890), za udział w powstaniu styczniowym zesłany na Syberię; do Kościoła katolickiego przyjął go o. Wacław Nowakowski.

[146] J. Kalinowski spędził w Davos z księciem Augustem jesień 1876 i zimę 1876/77.

[147] O spotkaniu Augusta Czartoryskiego z o. Rafałem w Czernej zob. list s. M. K. Czartoryskiej do Izabeli Działyńskiej, styczeń 1893, w: J. Nowak, Karmel w Krakowie i Czernej. Listy s. Marii Ksawery Czartoryskiej z lat 1874-1918, „Nasza Przeszłość, t. 92 (1999), s. 450-451.

[148] Hipolit Błotnicki (1792-1886), pisarz i działacz polityczny związany z Hotelem Lambert. Był wychowawcą Władysława i Witolda,  synów księcia Adama Czartoryskiego, a następnie Augusta Czartoryskiego.

[149] Władysław Czartoryski (1828-1894), książę, przywódca Hotelu Lambert po śmierci Adama Czartoryskiego; założyciel Muzeum Czartoryskich w Krakowie.

[150] Św. Jan Bosco (1815-1888), założyciel Towarzystwa Salezjańskiego (1859), kanonizowany w roku 1934.

[151] Edward Nowakowski (1829-1903), znany pod zakonnym imieniem Wacława i pseudonimem literackim Edward z Sulgostowa; w 1860 roku wstąpił do kapucynów, za udział w powstaniu zesłany na Syberię, w 1880 wyświęcony na kapłana; pozostawił po sobie dużą spuściznę literacką.

[152] Józef Wasilewski (1841-1913), powstaniec i sybirak, w 1874 wstąpił do jezuitów w Starej Wsi, w 1883 otrzymał święcenia; zmarł w Krakowie.

[153] Bouchaud, Joseph Kalinowski, dz. cyt., s. 246-249. (p.a)

[154] List 397, do Wacława Nowakowskiego, Davos, XII? 1876.

[155] ”La Civiltà Cattòlica”, dwumiesięcznik wydawany przez jezuitów w Neapolu od 1850 roku. Omawiał wszystkie zasadnicze problemy życia współczesnego.

[156] Św. Augustyn, Wyznania, X, 40.

[157] Teresa od Jezusa, Życie, 13, 8. Kalinowski korzystał z łacińskiego wydania pism św. Teresy: Opera S. Matris Teresae de Jesu, pars 1, Coloniae Agrippinae 1628, s. 79.

[158] List 408, do W. Nowakowskiego, Davos, po 14 II 1877.

[159] Jan od Jezusa i Maryi (Juan de San Pedro, 1564-1615), Hiszpan, autor licznych dzieł z zakresu ascetyki, sługa Boży.

[160] Compendium vitae Venerabilis Patris Fr. Joannis a Jesu Maria, w: Joannes a Jesu Maria, Instructio novitiorum et Disciplina claustralis, Praga 1717, s. 52-53. Kalinowski korzystał z francuskiego wydania tego dzieła.

[161] List 407, do W. Nowakowskiego, Davos, 14 II 1877.

[162] Aleksander Jełowicki (1805-1877), w 1847 wstąpił do zmartwychwstańców. Był autorem wielu książek o tematyce religijnej.

[163] List 419, do W. Nowakowskiego, Paryż, 12 V 1877.

[164] Hieronim Kajsiewicz (1812-1873), współzałożyciel zmartwychwstańców, kaznodzieja, publicysta emigracyjny.

[165] Piotr Semeneńko (1814-1886), teolog, kaznodzieja, współzałożyciel zmartwychwstańców (1842) i przełożony generalny (1842-1855, 1873-1886).

[166] Walerian Kalinka (1826-1886), historyk, publicysta polityczny, zmartwychwstaniec (1868).

[167] Adolf Bakanowski (1840-1916), zmartwychwstaniec, pracował w USA, Francji, Anglii i Galicji; był prowincjałem galicyjskim.

[168] Ps 127(126), 1.

[169] Parafraza słów św. Pawła: „...już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

[170] List 85, do L. Młockiej, Usole, 1/13 IV 1867.

[171] Por. list 424, do s. Marii Ksawery Czartoryskiej, Paryż, 9 VII 1877.

[172] Łk 1, 52.

[173] List 432, do W. Nowakowskiego, Graz, 24 VIII 1878.

[174] Tekst listu w: M.K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 312-313.

[175] Brokard od św. Eliasza (Kasper Losert, 1812-1887), wstąpił do zakonu jako kapłan świecki (1851), w Czernej był magistrem nowicjuszów (1880-1882, 1883-1885) i przeorem (1885-1886); zmarł w Czernej.

[176] Andrzej od św. Romualda (Karol Gatzweiler, 1819-1883), w 1843 wstąpił do zakonu, 1872-1875 był spowiednikiem karmelitanek bosych w Poznaniu; zmarł w Czernej.

[177] Fulgenty od Dziewicy Maryi (Zalduegui), Hiszpan z prowincji akwitańskiej, w 1882 wyjechał do Grazu, skąd wrócił do Francji i wstąpił do kartuzów.

[178] Awertan od św. Józefa (Josef Schindler, 1820-1893), przewidziany na kucharza, zmarł w Grazu.

[179] Tomasz od Dzieciątka Jezus (Wagner, 1835-1910 ),w 1866 złożył śluby zakonne, przez 20 lat był ekonomem w Siedlcu. Zmarł we Wiedniu.

[180] Onufry od św. Adriana (Piotr Szymon Piętkiewicz, 1806-1881), w 1828 złożył śluby, w 1833 otrzymał święcenia, pracował w Warszawie, Zakrzewie, Lublinie. Zmarł w Czernej.

[181] Romeusz od bł. Alojzego Rabatà (Karol Brożek, 1823-1909), 23 X 1880 opuścił zakon i podjął pracę jako wikary w Tyńcu.

[182] Cyryl od św. Wojciecha (Władysław Gawroński, 1831-1888), 23 X 1880 opuścił zakon i podjął pracę jako wikary w Liszkach.

[183] Marcin od św. Jana Ewangelisty (Antoni Stilger, 1845-1885), 23 X 1880 opuścił zakon i podjął pracę jako wikary w Raciborowicach.

[184] Hr. Stanisław Grocholski poślubił córkę hr. Zdzisława Zamoyskiego. (p.a.)

[185] APKB, AKKŁ 5, Czerna. k. 161r-164r. O. Bouchaud dokonał streszczenia listu m. Ksawery

[186] Wacława z Sobańskich Bnińska, żona Romana (1826-1912), uczestnika powstania styczniowego, przyjaciela Józefa Kalinowskiego na katordze w Usolu i na zesłaniu w Irkucku.

[187] Tekla Stefania Bnińska (1831-1899), siostra Romana, w 1881 wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych na Łobzowie, 2 II 1882 złożyła śluby zakonne, w 1884 wyjechała na fundację do Przemyśla, gdzie zmarła 25 lipca 1899.

[188] Hr. Stanisław Grocholski (1835-1907), brat s. M. K. Czartoryskiej, ziemianin z Podola, działacz społeczny. W roku 1874 spotkał się z Józefem Kalinowski  w Sieniawie i wprowadził go w życie rodziny Czartoryskich.

[189] Siostra m. Marii Ksawery. (p.a). Jej braćmi byli Stanisław i Tadeusz Grocholscy. Po nazwiskach  znajduje się wolne miejsce, najpewniej miał być tam wpisany tekst wspomnianego listu do generała zakonu, o. Łukasza Ranise. Polski przekład listu zob.: M. K. Czartoryska, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 319-320.

[190] Konferencja została wygłoszona po łacinie. Tekst łaciński zob.: M. K. Czartoryska, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 316-318.

[191] Szczęsny Zygmunt Feliński (1822-1895), od 1862 abp warszawski, od 1863 na wygnaniu; w 1883 zrezygnował z urzędu. Resztę życia spędził w Dźwinaczce koło Zaleszczyk. Założył zgromadzenie sióstr Rodziny Maryi. Beatyfikowany w roku 2002 w Krakowie.

[192] Oryginał listu znajdował się w: APKB, AKKŁ 5, k. 50-52. Obecnie jest tam tylko adnotacja m. Ksawery na ten temat.

[193] M. K. Czartoryska, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 332.

[194] O. Józef  Tyrka.

[195] Adrian Maria od św. Józefa (Dubourdieu), pracował w Czernej 1880-1883. Wrócił do Francji.

[196] Andrzej Kalinowski (1805-1878) zmarł 23 marca w Hrozowie; trzy tygodnie wcześniej, 3 marca, zmarła Maria (1848-1878), przyrodnia siostra o. Rafała.

[197] O. Anastazy od Wniebowzięcia NMP (Stadler, 1830- 1915 ), 1868 złożył śluby zakonne, 1855 otrzymał święcenia; zmarł w Grazu.

[198] Hieronim od św. Eliasza (Faustyn Tubie, 1857-1881), urodził się w Chorwacji, do zakonu wstąpił pod koniec studiów teologicznych, śluby zakonne złożył 21 II 1870 w Grazu. Tego samego roku otrzymał święcenia kapłańskie i wyjechał do Györ, gdzie zmarł.

[199] Oprócz br. Rafała, trzech ojców z Raab znało dobrze język francuski i mogli być autorami przekładu tego artykułu. Byli to:  Sebastian od św. Antoniego, Brunon od św. Teresy i Bonifacy od Najśw. Serca. (p.a). – Le R.P. Jerôme de S. Elie, Carme Déchaussé, du couvent de Raab, Autrich-Hongrie, „Annales du Carmel”, 1882, s. 73-85. – Wspomniany o. Sebastian od św. Antoniego (Soldati, 1838-1901; 1857 profesja, 1860 święcenia kapłańskie) był lektorem filozofii i teologii w kolegium zakonnym w Györ, także w czasie studiów teologicznych o. Rafała.

[200] Roman Bniński (1826-1912), powstaniec styczniowy, sybirak, przyjaciel Józefa Kalinowskiego.

[201] Ludwika Młocka, dalsza kuzynka Marii Kalinowskiej, żony Wiktora, działaczka charytatywna w Warszawie; pomagała Kalinowskiemu materialnie w czasie zesłania.

[202] Karolina z Puttkamerów Rychlewiczowa (ur. 1838), żona Jana, siostra Zofii Kalinowskiej (1828-1897), trzeciej żony Andrzeja. Były córkami Wawrzyńca Puttkamera (zm. 1850) i Marianny  (Maryli) Wereszczakówny.(1799-1863).

[203] List 444, do Gabriela Kalinowskiego, Raab, ok. 27 IV 1881.

[204] Tym „młodym człowiekiem” był Jerzy (1859-1930), najmłodszy z rodzeństwa Kalinowskich, ksiądz; zmarł w Łodzi. W tym czasie studiował na Politechnice w Rydze.

[205] List 436, do Jerzego Kalinowskiego, Raab, 28 XI 1879.

[206] Jan Rychlewicz (zm. 1890), kolega Józefa Kalinowskiego z Instytutu Szlacheckiego, w 1862 roku poślubił Karolinę Puttkamerówną, siostrę Zofii, macochy Józefa. Za udział w powstaniu skazany na osiedlenie w Tomsku. Po powrocie mieszkał w Rydze, potem na Podolu, gdzie zmarł.

[207] Zofia Kalinowska i Karolina Rychlewiczowa.

[208] Edward Nowakowski (1829-1903), znany pod zakonnym imieniem Wacława, pseudonim literacki Wacław z Sulgostowa, uczestnik powstania styczniowego, zesłaniec, kapucyn; pozostawił po sobie dużą spuściznę literacką.

[209] „La Civiltà Cattòlica”.

[210] Józef Wasilewski (1841-1913), po powrocie z zesłania za udział w powstaniu styczniowym wstąpił do jezuitów (1874). Pracował m.in. w Mołdawii.

[211] Wacława z Sobańskich Bnińska, żona Romana.

[212] Marian Kwiatkowski, wychowanek Józefa Kalinowskiego w Irkucku, potem pracował jako inżynier w Wieliczce.

[213] List 445, do W. Nowakowskiego, Raab, 1 X 1881.

[214] Por. Arch. Karmelitanek Bosych w Krakowie (Łobzów), Kroniki Karmelitanek Bosych fundacyi  poznańskiej osiadłych w Krakowie, t. 3, s.109-110: „Przyjechał w towarzystwie ojca Bertolda w listopadzie 1881 r. do naszej rozmownicy. Ojciec Bertold chciał nam zrobić niespodziankę i żebyśmy mogły go poznać. Niezmiernie nam miłe zrobił wrażenie. Wszystkie wyższe święcenia odebrał ojciec Rafał w Czernie: subdiakona, diakona, a święcenia kapłańskie otrzymał z rąk księdza biskupa Albina Dunajewskiego 15 stycznia, w święto Imienia Jezus. Wrażenie nasze było niezmierne, zbudowanie, radość wielka w Bogu i dziękczynienie. Rozmowa Ojca była bardzo miła, czułyśmy duszę swobodną i wesołą i przy tym coś niezwykle zakonnego. Mówił do nas po francusku, bo Matek naszych kilka było z Belgii nieumiejących po polsku i to je radością przepełniło, bo czuły, że ten Ojciec wiele nam odda usług duchownych”. NB. Święty Rafał Kalinowski w Czernej otrzymał tylko święcenia kapłańskie.

[215] M. Teresa od Jezusa, wówczas podprzeorysza klasztoru łobzowskiego. Urodziła się w Belgii, była córką p. Steinmetz, nawróconego z anglikanizmu, i Marie Sophie van der Gote z Bruges. Bóg obdarzył ich dziesięciorgiem dzieci. Idąc za radą hrabiego Montalemberta, przyjaciela rodziny, pięcioro z nich poświęcili służbie Bożej. (p.a). Teresa od Jezusa (1839-1923) wstąpiła do klasztoru w Liège, w roku 1867 wyjechała na fundację do Poznania, w 1874 udała się do Krakowa, była pięciokrotnie przeoryszą klasztoru łobzowskiego (1889-92, 1895-98, 1901-04, 1907-10 i 1913-16). Zmarła w Krakowie.

[216] M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 327. Tutaj nie ma fragmentu listu ujętego w nawias kwadratowy.

[217] Iza Działyńska (1830-1899), odnowiła pałac w Gołuchowie i zamieniła go na muzeum.

[218] Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), książę, mąż stanu, przywódca obozu Hotel Lambert na emigracji polistopadowej, pisarz polityczny.

[219] M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 330.

[220] Iza Działyńska o M. K. Czartoryskiej OCD, w: M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 277.

[221] M. K. Czartoryska OCD, Reforma Czernej, dz. cyt., s. 328 (tłum. autorki).

[222] Ks. Florian Antowski, 1855-1887 proboszcz w Rudawie i równocześnie dziekan czernichowski, zaprzyjaźniony z klasztorem. Zmarł w roku 1887.

[223] Maria Teresa od Jezusa (Tekla Stefania Bnińska, 1831-1899), habit otrzymała 31 stycznia 1882, w 1884 wyjechała na fundację do Przemyśla i tam zmarła.

[224] O. Wacław Nowakowski.

[225] Ks. Józefowi Wasilewskiemu towarzyszył ks. Kazimierz Riedl (1841-1898).

[226] APKB, AKC 2, Chronica Conventus Czernensis, t. 1, s. 36-37. Jest tu opis uroczystości, nie ma jednak wygłoszonych w czasie obiadu przemówień.

[227] W roku 1612 powstał klasztor p.w. św. Marcina przy ul. Grodzkiej i on jest kolebką innych klasztorów karmelitanek bosych w Polsce. Klasztor na Wesołej powstał w roku 1725 jako ostatni w Polsce przedrozbiorowej.

[228] J.-B. Bouchaud OCD, Une ordination sacerdotale dans un couvent de Carmes Déchaussés, „Annales du Carmel”, s. 73-85. Tekst tego artykułu nie został wpisany do rękopisu o. Bauchaud’a. Tutaj opuszczono początkowe informacje biograficzne o o. Rafale Kalinowskim oraz szczegółowy opis obrzędów święceń kapłańskich. Cytowany pod koniec artykułu list o. Rafała nie zachował się.

 

Powiększ napisy:

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack