|
17 września 1179 roku, o czwartej nad ranem, na wygwieżdżonym niebie, niedaleko Bingen, daje się zobaczyć tajemnicze zjawisko świetlne. Wśród ciemności na firmamencie rozbłyskają dwie promienne tęcze, które w najwyższym punkcie krzyżują się pod kątem prostym. W miejscu ich przecięcia widoczny jest okrąg i wpisany w niego krzyż. Rośnie on stopniowo, by w końcu sięgnąć ramionami aż po horyzont. Wokół gigantycznego krzyża pojawiają się mniejsze okręgi z krzyżami. Mimo tak wczesnej pory, kilka osób jest świadkami cudu. Ich okrzyki pełne zdumienia i lęku wyrywają ze snu mieszkańców Bingen i okolicznych wiosek. Na dworze gromadzi się coraz liczniejszy tłum obserwatorów dziwnego wydarzenia. Olbrzymi jaśniejący krzyż długo jeszcze widnieje na nocnym niebie, a po pewnym czasie zaczyna stopniowo maleć, by wreszcie stać się świetlnym punktem na wschodnim krańcu nieba. Świadkowie rozpoznają miejsce, nad którym zawisa: klasztor benedyktynek w Rupertsbergu. Właśnie wówczas, 17 września 1179 roku, około piątej nad ranem umiera przeorysza, Matka Hildegarda. W dniu swego powrotu do domu Ojca Niebieskiego ma 81 lat. Jest ona jedną z najniezwyklejszych świętych wspaniałego i kwitnącego ogrodu średniowiecza.
Św. Hildegarda z Bingen (1098 - 1179 r.) Nie wszyscy znają postać świętej Hildegardy z Bingen, tymczasem była ona szczególnie ciekawą postacią średniowiecza. Żyła w wielu XII i zmarła w wielu lat 81 w Bingen (Niemcy). Byłą zarazem niezwykłą wizjonerką i mistyczką, uczoną i pisarką, kompozytorką muzyki sakralnej, jak i zielarką i uzdrowicielką przesyłam koronke ..podyktowana Siostrze MiłosierdziaS Gabrieli Borgarino we Włoszech w dniu ofiary Siostry Hilarii 17 .09.1939 r w Warszawie. Pamiętnego dnia 17 września 1939 r. (niedziela) Niemcy zamknęli pierścień oblężenia wokół Starego Miasta. Bombardowanie trwało cały dzień. Siostry poszły do kościoła jezuitów na ul. Świętojańskiej, pragnąc uczestniczyć we Mszy św. Dotarły do domu dopiero wieczorem, natomiast s. Hilaria – jako komendantka domu – w przerwie ataków bombowych pobiegła ratować Najświętszy Sakrament w domowej kaplicy. Będąc już przy tabernakulum została ciężko ranna. Konającą zabrano do punktu sanitarnego i po śmierci pochowano prawdopodobnie w którejś ze zbiorowych mogił, nigdzie bowiem nie znaleziono jej ciała. Jak zeznaje s. Ryta Guzikowska, zastępczyni przełożonej w Warszawie, s. Hilaria zawsze pragnęła, by zniknąć z ziemi, nie robiąc wokół siebie rozgłosu.
17 września 1939 r. armia sowiecka wkroczyła do Polski, wówczas rozpaczliwie broniącej się przed Niemcami. Nie tylko uniemożliwili Sowieci dalszą obronę Polski, ale natychmiast rozpoczęli aresztowania i rozstrzeliwania ludzi, a jeńców, jeżeli ich nie zastrzelono po drodze, umieszczono w obozach. W zimie 1940 rozpoczęły się na zajętych terenach masowe zsyłki, które trwały falami do czerwca 1941 roku. Wywieziono wówczas około dwa miliony Polaków, głównie na Syberię. Wielu z nich, szczególnie dzieci i starszych ludzi, zmarło po drodze w zamarzniętych wagonach. Liczniejsi zginęli później w obozach pracy Gułagu albo pomarli na miejscu zsyłki z wycieńczenia i chorób, przede wszystkim tyfusu. 15,000 polskich jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie rozstrzelali Sowieci wiosną 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Rozstrzelali wtedy również co najmniej 6,000 urzędników i osadników polskich z Kresów. W czerwcu 1941, tuż po inwazji niemieckiej, wycofujący się Sowieci zdążyli jeszcze rozstrzelać tysiące więźniów we Lwowie w więzieniu na Brygidkach, jak również i w wielu innych miastachNa początek rozwiązywania “sprawy Polski”, na wiosnę 1940 r. Stalin kazał rozstrzelać 21 857 nie nadających się do resocjalizacji na bolszewizm polskich jeńców wojennych wziętych w plen po słynnej wyprawie Armii Czerwonej rozpoczętej 17 września 1939 r.((wśród badaczy nie ma zgody, co do liczby zamordowanych, podaje się inne liczby, także 25 700 osób). Zaraz potem generalissimus stworzył Wandę Wasilewską, “Bywszaja Polka”, “ “Dosłużyła się stopnia pułkownika i funkcji agitatora Głównego Zarządu Politycznego Radzieckich Sił Zbrojnych”.To zapewne eufemizm. W. Wasilewska “dosłużyła” się stopnia pułkownika w ciągu dwóch dni.
Pamiętnego dnia 17 września 1939 r. (niedziela) Siostra Hilaria Emilia Główczyńska jako komendantka domu – w przerwie ataków bombowych pobiegła ratować Najświętszy Sakrament w domowej kaplicy. Będąc już przy tabernakulum została ciężko ranna.
|