A Free Template From Joomlashack

A Free Template From Joomlashack

KSIĄŻKI ON-LINE

 

Uwaga
- nowa książka na witrynie:

Jean-Baptiste Bouchaud

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Życie zakonne św. Rafała Kalinowskiego

Zapraszam do lektury

 

Książka "Dogmat Świętych Obcowanie" do której tekst zebrał i opracował w 1980 roku mói Tata
ś.p. Bernard Paweł Jan Tuszyński

Herman Cohen - Augustyn-Maria od Najsw. Sakramentu

Życie ojca Hermana
- Augustyna-Marii
od Najśw. Sakramentu

Książka wydana przez Siostry Miłosierdzia z Łagiewnik 1898 r

"Źródłem, z którego wypłynęły potoki miłości, siłą, która sprowadziła wylew dotąd nieznanej radości - była wiara święta. Nie ma jej ani w judaizmie, ani w schizmie, lecz tylko w jednym prawdziwym Kościele Katolickimi, W tym Kościele jedynie każdy z obu  naszych nawróconych  źródło wody żywej dla duszy swojej, spragnionej prawdy, mogli znaleźć.
Oby  życiem O. Hermana Cohena  i siostry Natalii Naryszkin, zostający poza obrębem Kościoła zostali oświeceni , że tylko w Kościele św. katolickim - wiara żywot wieczny daje."

Fragment listu Św. Rafała Kalinowskiego do tłumaczki w Łagiewnikach,
11 września 1898 r.

TEKSTY

 

Ks. prof. Franciszek Cegiełka

Nasz święty Rafał Kalinowski

 

 

 

Cudowny obraz, który Św. Faustyna nazwała "Król Miłosierdzia", namalował według słów s. Faustyny Eugeniusz Kazimierowski

W kulcie Miłosierdzia Bożego obraz Króla Miłosierdzia odgrywa pierwszorzędną rolę. Dlatego s. Faustyna przywiązywała do jego poprawności wielką wagę. W obrazie tym odróżniała ona cechy istotne i polecała czuwać, by one były zachowane.

"W dniu 23.09.2005 roku Litwini podstępnie zabrali z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie obraz Jezu Ufam Tobie i to mimo tego że kardynał Baczkis (prymas Litwy) publicznie ogłosił że obraz nie będzie zabrany po kryjomu. Obraz został przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Trójcy a w zasadzie kaplicy. Kościół ten przez scianę sąsiaduje z głośnym nocnym klubem Oryginal obrazu Jezu Ufam Tobie w czasach sowieckich zostal przechowany przez wileńskich Polaków i od 20 lat znajdował się w Kościele św. Ducha."

Żródło cytatu

 

Stronę ogląda

Siostra Hilaria Emilia Główczyńska

Emilia Główczyńska urodziła się 9 maja 1887 r. we wsi Świerszczów, na Polesiu Lubelskim (archidiec. lubelska) jako córka Szczepana i Józefy z Wierzchowskich. Została ochrzczona 16 maja 1887 r. w Wereszczynie w kościele św. Stanisława BM. Ojciec był woźnicą w miejscowym majątku ziemskim. Niestety, na dziś brak jakichkolwiek dalszych informacji na temat losów jej najbliższej rodziny. Z jej osobistych notatek wynika, że była z nią bardzo związana.
Emilia, ukończywszy szkołę elementarną (4 klasy), wyjechała ze swych rodzinnych stron. Dotarła aż do Częstochowy, gdzie podjęła pracę w fabryce jako szwaczka. Tam poznała siostry ze Zgromadzenia Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi.
Wstąpiła do Zgromadzenia 6 stycznia 1912 r. w Częstochowie. Do nowicjatu została przyjęta 14 stycznia 1914 r. w Nowym Mieście nad Pilicą i otrzymała zakonne imię s. Maria Hilaria od Imienia Jezus. Wybuch I wojny światowej zakłócił spokój małego miasteczka. Podczas walk s. Hilaria jako jedyna nie opuściła domu i gotowała posiłki dla sióstr, ukrytych w katakumbach klasztoru OO. Kapucynów. Zawierucha wojenna zmusiła siostry do tułaczki. Matka Założycielka, Sł. B. Aniela Róża Godecka (1861-1937), wraz z nowicjatem 14 maja 1915 r. udała się daleko na Wschód: najpierw do Dyneburga (obecne Daugavpils, Łotwa), a następnie do Wilna (Litwa). Tam też s. Hilaria złożyła I profesję zakonną 1 maja 1916 r. Po ślubach pracowała w kuchni dla biednych w Wilnie.
W 1918 r. wróciła do Polski. Od 7 kwietnia 1920 r. podjęła pracę pielęgniarki w Szpitalu Zakaźnym w Częstochowie. Zwolniona 30 listopada 1924 r. służyła siostrom w infirmerii zakonnej domu generalnego przy ul. Klasztornej 19. Ponadto w latach 1926-1930 w razie potrzeby zastępowała siostry pielęgniarki w Szpitalu Zakaźnym lub Zapasowym w Częstochowie. Była bez reszty oddana chorym; przy tym bystra i inteligentna, leczyła także własnymi metodami. Zjednywało jej to wielką życzliwość pacjentów. W roku 1931 została ostatecznie zwolniona z pracy w szpitalu i skierowana do posługi w infirmerii w domu generalnym. Ponadto jeździła także opiekować się chorymi siostrami w innych domach Zgromadzenia, np. Piaskach koło Czeladzi, Lublinie, Ciechocinku.
Śluby wieczyste złożyła 5 listopada 1924 r. w Częstochowie. W dwa lata później była świadkiem uzdrowienia chorej na raka s. Dominiki Józefy Muraszewskiej, z którą odprawiała nowennę za przyczyną śp. o. Honorata Kożmińskiego OFMCap (1829-1916). Cud ten przyczynił się do jego beatyfikacji.
Prowadziła głębokie życie wewnętrzne i już podczas pobytu w Częstochowie przechodziła niezwykłe stany duchowe, o czym wiedzieli tylko Matka Aniela Róża Godecka i spowiednicy (w latach 1928-1932 był to o. Szczepan Szawaryn OSPPE i w roku 1931 ks. Jerzy Imiela, 1932-1933 o. Prokop Rowiński OFMCap, 1933-1936 ks. Ildefons Nowakowski SJ i 1933-1939 ks. Ludwik Szepeta). Została wezwana przez Pana Jezusa do wynagradzającej ofiary ze swego życia m.in. za kapłanów, osoby konsekrowane, a szczególnie o nawrócenie mariawitów. Jedną z form pokuty była codzienna spowiedź w tych intencjach. W ten sposób dokonywało się jej ciche, duchowe męczeństwo.
Codzienne spowiedzi s. Hilarii budziły kontrowersje w środowisku częstochowskim. Skutkiem tego podjęto decyzję o jej wyjeździe do Nowego Miasta, co nastąpiło w sierpniu 1932 r. Tam pracowała w infirmerii jako pielęgniarka. Nie znalazłszy odpowiedniej pomocy duchowej ze strony spowiedników, w lutym 1933 r. zdecydowano o kolejnej zmianie miejsca pobytu – tym razem do Warszawy na ul. Piwną 43.
W Warszawie s. Hilaria była administratorką domu i internatu dla dziewcząt, prowadzonego przez siostry. Służyła również swoją wiedzą medyczną. Tam zastał ją wybuch II wojny światowej.
Pamiętnego dnia 17 września 1939 r. (niedziela) jako komendantka domu – w przerwie ataków bombowych pobiegła ratować Najświętszy Sakrament w domowej kaplicy. Będąc już przy tabernakulum została ciężko ranna. Tajemnica życia wewnętrznego Sługi Bożej została utrwalona w czterech zeszytach, którym nadano wspólny tytuł Notatnik duchowy. Jest to zapis jej duchowych zmagań na przestrzeni lat 1928-1938. Spisywała je na polecenie spowiednika i był to dla niej akt posłuszeństwa. Ponadto zachowały się dwa małe notesy pisane jej ręką: Aforyzmy życia duchowego i Notatki odnośnie natchnień i oświeceń duchowych, a także kilka luźnych kartek: Postanowienia z rekolekcji 1926 r. oraz notatki z roku 1928 i 1929. Cennym źródłem są listy s. Hilarii do Matki Założycielki. Oryginały tych pism znajdują się w Archiwum Zgromadzenia Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi w Częstochowie.
Obdarzona przez Boga wieloma łaskami, s. Hilaria mówiła o sobie „jedno biedne nic” i tak też podpisywała się w korespondencji. Była postrzegana przez otoczenie jako niezwykle ofiarna pielęgniarka, ceniona za fachową wiedzę, a także odwagę i męstwo w trudnych sytuacjach. Sama chciała, by jak najmniej o niej wiedziano. W Notatniku wyraziła swoje wielkie pragnienie: „Jezu, mój Jezu, Jezu najsłodszy, poza miłowaniem Ciebie niczego nie pragnę, o mój Jezu, abym mogła własną krew przelać i połączyć z Twoją na podziękowanie, że tak łaskawie wspierasz najnędzniejsze stworzenie...”.
S. Główczyńska została włączona w grupę 122 męczenników II wojny światowej, których proces beatyfikacyjny rozpoczął się 17 września 2003 r. w Warszawie. Dnia 14 listopada 2003 r. w Częstochowie otwarto jej proces rogatoryjny (pomocniczy). 
1) Do wstąpienia do życia zakonnego spowodowało to, że świat ciągle za mną gonił, wszędzie mnie znalazł i dlatego uciekłam od rodziców, aby wyrwać się tym, którzy chcieli pozyskać serce moje... i uwolnić się od świata.
2) Przyszłam po to, aby lepiej służyć najsłodszemu Jezusowi, więcej miłować, a szczególnie cierpieć, odpłacać się miłością za miłość, cierpieniem za cierpienie...”
(Notatnik duchowy, z. I, s. 22)


„W chwilach ścisłego zjednoczenia się mówiłam poza innymi: Jezu, Tajemnico Miłości, oto jestem przed Tobą, nicość sama, ostatnia w cnocie, w wierności, w współdziałaniu z łaską Twoją. Z tej przepaści nędzy podnoszę ku Tobie serce, duszę i wszystkie zmysły moje do Ciebie, upragniona miłości moja... Dziś w Obliczu Twoim, w połączeniu z zasługami Twoimi, robię umowę, składam w najsłodszym Sercu Twoim, racz najsłodszy Jezu zachować. Oddaję Ci się bez żadnych zastrzeżeń, czyń ze mną, co Ci się podoba... tylko w zamian daj mi być Tobą, abym tak mogła miłować Cię, mój najsłodszy Jezu... jak sam byłeś mocen to czynić żyjąc na ziemi. O Jezu, Jezu, chcę, pragnę... pożądam miłować Cię nieskończoną miłością... Jezu, mój Jezu, Jezu najsłodszy, abym mogła cały świat obiegać i przyprowadzić Ci, najsłodsza Miłości, wszystkich drogich, kochanych moich grzeszników. Drogich, bo Krwią Twoją odkupionych; kochanych moich, bo z nich jedna jestem... a mimo to pociągnąłeś mnie do siebie. O Jezu, Jezu, Jezu... wszystkim, wszystkim daj się poznać, umiłować. Dlaczego mam mieć taki wyjątek niczem nie zasłużony? O Jezu, Jezu, Jezu mój kochany, najsłodsza Miłości, pociągnij wszystkich... Jezu mój najsłodszy, stworzyłeś człowieka z miłości dla miłości. Jesteś samą miłością. Miłość Twoja jest przemyślna... jeśli chcesz, możesz zaradzić każdemu... Duchu najświętszy, zapal wszystkich ogniem miłości swojej. O Maryjo Niepokalana, wyproś jak najwięcej powołań na kapłanów, powołanym łaskę uświątobliwienia siebie i dusz sobie powierzonych...”
(Notatnik duchowy, z. I, s. 6)

„Weź mi wszystko, daj mi tylko miłość, miłość Twoją, a potem czyń, co Ci się podoba według Twojej najświętszej woli i upodobania...”
(Notatnik duchowy, z. II, s. 22)

„powtarzam: nie chcę Cię obrażać, tylko miłować Cię pragnę. O Jezu najsłodszy, daj, abym przejrzała, poznała Ciebie i siebie, Ciebie poznała, umiłowała, a sobą wzgardziła. Jezu, mój Jezu, wszak to jest Twoją najświętszą wolą. Kiedyż, ach kiedyż nadejdzie ta chwila, kiedyż zostaną zaspokojone pragnienia, mój Jezu, Twoje i moje. O mój ukochany Jezu, obym Cię już bez przerwy miłowała ofiarnie, czynnie. O Jezu, Jezu, o jak ciężko żyć nie miłując Cię tak, jak chciałabym Cię miłować. O co to za ból serca, gdy rozważam, że czego innego pragnę, a co inne czynię. Jezu, mój Jezu, czy rozumiesz moje cierpienie...”
(Notatnik duchowy, z. II, s. 42-43)

„Jezu, mój Jezu, jeżeli Twoją wolą jest, gotowa jestem żyć w tych ciemnościach, choćby do końca świata. Tylko o jedno proszę: sam wspomagaj mnie, bo bez Ciebie, Jezu, mój Jezu, nic nie mogę, a chcę i pragnę być ofiarą, tak jak się domagasz, mój najsłodszy Jezu, na co już mam pozwolenie  być ofiarą za innych, abyś, mój ukochany Jezu, jak
-od Matki i spowiednika  najwięcej dusz raczył wyrwać szatanowi. Jezu, mój Jezu... na mocy zasług Twoich ufam Ci...”
(Notatnik duchowy, z. II, s. 78)

„Jezu, mój Jezu... wszystko łączę z zasługami Twojemi i wszystkimi cierpieniami w czasie Twej Męki i w zjednoczeniu z Twoją ofiarą, nieustannie ponawiającą się na ołtarzach, posłuszeństwo moje spowiednikowi z posłuszeństwem Twojem, mój najsłodszy Jezu... W tym wszystkim niczego nie pragnę, tylko spełniać Twoją najświętszą wolę, pomnażać chwałę, sprawiać przyjemność Ci, Jezu, mój Jezu... życie moje wieczne, nie licz się ze mną... Jezu, mój Jezu... chcę cierpieć, jak Ci się podoba. Jezu, miłości moja, doświadczaj, tylko wspieraj; bij mocno, tylko daj cierpliwość, bo samą jestem nicością, nic nie mogę bez Ciebie, mój Jezu... Z ufnością w moc Twoją proszę, nie oszczędzaj mnie, a w zamian zbawiaj dusze. Jezu, mój Jezu... wiesz, że niczego tak nie pragnę, jak tego, abym mogła podobną Ci być w miłości i cierpieniu dla pozyskiwania dusz, które Cię tyle Męki i Krwi najświętszej kosztowały”
(Notatnik duchowy, z. I, s. 35)

„O najsłodszy Jezu, to pisanie, jakie ono jest przeciwne moim pragnieniom. Tak pragnę być ukrytą, chciałabym, żeby nikt o mnie nie wiedział, że istniałam na świecie. Oby przejść przez to życie, Tobie mój Jezu... tylko być znaną. Twoją najświętszą pełnić wolę... Jezu, najsłodsza Miłości...”
(Notatnik duchowy, z. I, s. 13)
„Jezu, miłości moja, Jezu najsłodszy, Jezu, życie moje wieczne, o Jezu, mój Jezu... wierzę, że możesz w krótkim czasie dokonać uświęcenia duszy mojej. Jezu, mój Jezu, dla Twojej wszechmocy nie trzeba ilości i czasu... Jezu, mój Jezu, na mocy zasług Twoich ufam Ci... Jezu najdobrotliwszy, widzisz jak pragnę, pożądam niewypowiedzianym pożądaniem, pożądam zostać świętą, jedynie dla pomnożenia chwały Twojej, sprawienia przyjemności Sercu Twojemu. Jezu najsłodszy, czy może być większa pociecha dla Serca Twojego, jak ta, gdy nędzne, takie jak ja, bardzo nędzne stworzenie doprowadzisz do świętości, patrząc na Twoje łaski złożone w przepaści takiej nędzy... Jezu, miłości moja, Jezu, mój Jezu... niech będę poświadczeniem, że prawdziwie chcę zostać świętą dla Twojej pociechy”
(Notatnik duchowy, z. II, s. 109)

„O zmiłuj się, zmiłuj i nie zostawiaj dłużej mojego serca we mnie, weź je, mój Jezu, a daj mi Swoje, abym już była napełniona miłością Twoją i umiała cierpieć z miłości ku Tobie za biednych, za grzeszników, za ukochaną Ojczyznę naszą. Jezu, jedyna miłości moja, przyszedłeś na świat po to, by zbawiać grzeszników i ja chcę żyć tylko dlatego, by pomóc Ci zbawiać grzeszników, jak Sam, mój Jezu, domagasz się tego, lecz cóż mogę... Ach, mój Jezu, o gdybym już otrzymała Serce Twoje i miłość, to na pewno miłość Twoja nauczyła by mnie cierpieć, wówczas spełniałabym Twoje życzenia. O Jezu, mój Jezu, przyspiesz tę chwilę...”
(Notatnik duchowy, z. III, s. 394-395)

Kapłańskie uczucia siostry HilariiRozpoczął się Rok Kapłański i bardzo bym chciała włączyć się w głębszą i bardziej systematyczną modlitwę za kapłanów. Czy może mi Ksiądz podpowiedzieć jakieś formy takiej modlitwy? A może mogłabym zrobić jeszcze coś poza modlitwą, co duchowo wsparłoby wszystkich kapłanów? Kiedy słyszę, jak ludzie krytykują księży, ale też gdy dostrzegam słabości samych kapłanów, przekonuję się, że w tej sytuacji potrzeba nam jakiejś szczególnej ofiary za kapłanów.
Stanisława
Bardzo dziękuję za tę chęć włączenia się w Rok Kapłański. To ważne, abyśmy nie potraktowali tego czasu jako propozycji tylko dla księży. Prawdą jest, że my, księża, w jakiś bezpośredni sposób zostaliśmy wezwani przez Ojca Świętego Benedykta XVI do dążenia do doskonałości, ale bez wsparcia modlitewnego i życzliwości ludzi świeckich niewiele zmienimy. Myślę, że każde zobowiązanie do modlitwy za kapłanów będzie mocno owocowało. Czy to będzie Różaniec, czy dar Komunii Świętej, czy dar codziennej lektury Pisma Świętego, czy też jakieś inne formy modlitwy – każda z nich, jeśli popłynie ze szczerego i kochającego serca, będzie miła Panu Bogu. 
Jest też wiele różnych inicjatyw opieki duchowej nad konkretnymi kapłanami.
Taka „duchowa adopcja” jakiegoś jednego kapłana, za którego będziemy się modlić codziennie, może dać nam uczucie bardzo konkretnej troski o kapłanów. Myśląc o ludziach, którzy szczególnie dużo modlili się za kapłanów, odkryłem postać pokornej siostry Hilarii Emilii Główczyńskiej, honoratki. Jednym tchem przeczytałem jej „Notatnik duchowy”. Swoją osobistą korespondencję siostra Hilaria podpisywała słowami: „Jedno biedne nic”. Przez całe swoje zakonne życie służyła chorym. Podczas bombardowania Warszawy, 17 września 1939 r., została śmiertelnie raniona ratując Najświętszy Sakrament w zakonnej kaplicy. Konającą zabrano do punktu sanitarnego i po śmierci pochowano w jakiejś zbiorowej mogile. Nigdzie nie znaleziono jej ciała. Siostra Hilaria w swoich mistycznych doświadczeniach wchodziła w jakiś żywy kontakt z Jezusem. Duchowe natchnienia i bardzo konkretne słowa skierowane do niej przez Pana Jezusa opatrywała zawsze stwierdzeniem „uczułam”. Często i niespodziewanie „uczuła” konkretne wskazania Jezusa, konkretne orędzia dla niej i dla innych. Zadziwiające, że wiele z tych „uczuć” siostry Hilarii dotyczyło modlitwy i ofiary za kapłanów. Chrystus bardzo często prosił siostrę Hilarię o modlitwę za konkretnych kapłanów, szczególnie za tych najbardziej grzesznych i zdradzających Kościół. Obok modlitwy siostra Hilaria podejmowała wiele ascetycznych ofiar i wyrzeczeń. Prosiła czasem nawet swojego spowiednika, aby pozwolił jej na praktykowanie „dyscypliny z pokrzywy” na przebłaganie za grzechy księży.Z „Notatnika duchowego” siostry Hilarii wynotowałem piękną modlitwę za kapłanów, którą „uczuła”, jako daną jej i podyktowaną przez samego Chrystusa. Modlę się często tymi słowami i bardzo zachęcam do ich odmawiania w Roku Kapłańskim: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najświętsze Serce Jezusa z całą Jego miłością, ze wszystkimi cierpieniami na zadośćuczynienie za wszystkie grzechy kapłanów, które dziś i w ciągu całego swojego życia popełnili. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu …Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najświętsze Serce Jezusa z całą Jego miłością, cierpieniami i zasługami na uświęcenie wszystkich dobrych uczynków, które źle wykonywali dziś i w ciągu całego swojego życia. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu … 
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najświętsze Serce Jezusa z całą Jego miłością, ze wszystkimi cierpieniami i zasługami, na przeproszenie za wszystkie dobre uczynki, które mogli wykonać, a przez niedbalstwo opuścili dziś i w ciągu całego życia swojego.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu…”.

 

Powiększ napisy:

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack